• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
17 Grudnia 2021

Recenzja Nike Air Zoom Pegasus 38 Shield – dobre dopełnienie kolekcji butów

Recenzja Nike Air Zoom Pegasus 38 Shield – dobre dopełnienie kolekcji butów

Okres jesienno-zimowy to czas, kiedy część biegaczy zaczyna zastanawiać się nad wyborem butów, które będą chronić ich stopy przed przemoczeniem. Osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem takich rozwiązań, ponieważ jest to wybór na krótki okres w ciągu roku – przeważnie od listopada do końca lutego, maksymalnie do połowy marca. W pozostałych miesiącach może w takich butach być po prostu za ciepło.

W tym roku postanowiłem się jednak ponownie przełamać i sprawdzić na własnej skórze czy potrzebuje takich butów w swojej kolekcji (kto śledzi nasz poradnik uważnie ten pamięta, że moje pierwsze podejście dotyczyło Nike Pegasus Turbo Shield). Nie zdecydowałem się na klasyczną membranę, a na to co oferuje firma Nike, czyli hydrofobową technologię Shield. Wybór padł na Nike Pegasus 38 Shield.

Buty Nike Air Zoom Pegasus 38 Shield DC4073-003

Zimowy kapcioszek

To jest kapeć. Pisząc bardziej zrozumiałym językiem – to jest miękki but, przynajmniej jak dla mnie. Jest za miękki jak na moje potrzeby. Nie jest to jednak jego wadą. Wręcz przeciwnie – dla większości to może być duża zaleta.

Kiedyś Pegasus’a można było określić jako buta ze średnim poziomem amortyzacji. Dzisiaj mam wrażenie, że dużo bliżej mu do grona "poduszkowców". Już pierwszy kontakt z podłożem po założeniu buta dawał mi takie odczucia. Z każdym kolejnym biegowym krokiem czułem jak stopa płynnie zapada się w piankę, jednocześnie mocno sprężynując.

Czuć dzięki temu więcej niż przeciętną dawkę dynamiki. Ale tak właśnie działa pianka React zastosowana w tym modelu. Jest miękka, a jednocześnie sprężysta. Oczywiście zbyt często nie wykorzystywałem atutu sprężystości na swoich treningach, ponieważ w aktualnym okresie więcej biegam długich niż szybkich wybiegań, ale pare razy zdażyło mi się przyspieszyć (np. gdy na plecach poczułem lekki oddech dzika :D).

W grudniu większość moich treningów obywa się na utwardzonych nawierzchniach – głównie asfalt lub parkowe ścieżki. I tak jak wspominałem wcześniej są to raczej spokojne i nudne wybiegania – 10-20 km. Mimo, że nie lubię miękki butów, to w tych było mi po prostu dobrze. Wyszedłem z założenia, że zakładając je na piętnastokilometrowe rozbieganie mam czuć się komfortowo i dokładnie tak było. Jedynie w bardziej nierównym terenie, na który czasami zdarzało mi się zapuszczać, czułem mniejszą stabilność, ale jest to dość indywidualna sprawa i nie u każdego może to wystąpić.

Naprawdę jest sucho

O ile pianka React to element, który oceniam raczej pozytywnie, o tyle cholewkę już niekoniecznie. Ale po kolei. Najważniejszy w niej jest materiał Shield. Napiszę krótko i konkretnie – miałem w butach sucho. Oczywiście muszę dodać, że sucho jak na trasy po których się poruszałem. To nie jest tak, że but nie przemoknie nigdy. Przemoknie, ale proces nasiąkania tego materiału jest zdecydowanie dłuższy niż w klasycznych butach.

Buty Nike Air Zoom Pegasus 38 Shield DC4073-003

Kiedy to piszę (połowa grudnia 2021), nie mieliśmy na Śląsku jeszcze takiej prawdziwej zimy. Było sporo deszczu, spadł nawet śnieg, ale nie było tego wszystkiego na tyle, by mógł napisać o trudnych warunkach pogodowych. Mimo to starałem się wybierać takie ścieżki, gdzie więcej było wody czy właśnie pośniegowej brei.

W każdym z tych przypadków po treningu sprawdzałem czy na moich skarpetach i we wnętrzu buta czuć wilgoć. I za każdym tej wilgoci nie wyczuwałem (poza przypadkami, kiedy z premedytacją wbiegałem w głęboką kałuże i woda dostawała się do wnętrza przez górną część cholewki przy kostce :D). To potwierdziło mi tylko, że ten materiał połączony z powłoką DWR (durable water-resistant) faktycznie nie pozwala na przedostanie się wody do wnętrza buta.

Niestety jest pewnie haczyk, ponieważ jak sama nazwa skazuje mamy tu do czynienia z „powłoką”, która z czasem ulega zacieraniu się i sprawia, że materiał jest bardziej podatny na chłonięcie wilgoci lub brudu. Natomiast można ją w łatwy sposób odnowić używając specjalnych preparatów do pielęgnacji i czyszczenia obuwia, podobie jak w przypadku odzieży (sprawdzą się tu produkty Nikwax).
 

Sprawdź produkty Nikwax

 

Kolejnym autem jest na pewno fakt, że w bucie było mi ciepło. To zasługa materiału, ale i konstrukcji cholewki. W środku mamy dodatkową izolację, która poprawiała moją terminkę. To jest dość subiektywna ocena, ponieważ każdy z nas inaczej będzie reagował na warunki związane z ciepłem, ale w moim przypadku (czyli osoby szczupłej), przy temperaturze wynoszącej około zero stopni Celsjusza, w zupełności wystarczały mi cienkie skarpetki. Nie jestem zbyt ciepłolubny, więc w grubszych mógłbym się nieco gotować.

Sama cholewka ma dla mnie jeden, ale znaczący minus – jest dosyć sztywna. To akurat związane jest z mocnym ogumowaniem jej dookoła po zewnętrznej stronie. Czasami miałem wrażenie, że w pewnych punktach na stopie czuje lekki dyskomfort związany z „wbijaniem się” jej we mnie.

Nie było to coś po czym chciałem od razu zatrzymać się i ściągnąć buty, jednak gdzieś z tyłu głowy musiałem się przestawić na podejście „to minie, stopa się przyzwyczai”. To odczucie nie występowało zawsze, ale niestety się zdarzało. Za to sam środek jest przyjemny w dotyku. Przy pierwszym włożeniu miałem wrażenie, że mizia mnie pluszowy miś.

But nie należy również do szerokich, mimo iż wizualnie na takiego wygląda. Po włożeniu stopy do środka miejsca nie ma zbyt wiele, więc osoby z szerszy profilem stopy mogą wyczuwać spory dyskomfort.

Odporność na ścieranie

W przypadku bieżnika moje zdanie niewiele różni się od tego dotyczącego bieżnika w klasycznym Pegasusie – dla mnie szału nie ma. W obu przypadkach (a nawet w większości butów Nike) często mam wrażenie, że na mokrej nawierzchni i szybszym biegu moje stopy lekko się ślizgają. W wersji Shield na asfalcie było nieco lepiej, ale bez fajerwerków.

Buty Nike Air Zoom Pegasus 38 Shield DC4073-003

Sprawdź Nike Pegasus Shield


Faktycznie trzymanie się nawierzchni jest nieco lepsze, ale nie jest to na tyle duża różnica, bym brał to porównanie pod uwagę jako główny argument przy wyborze tego modelu. Ma on zalety w innych swoich segmentach, a w mojej ocenie podeszwa nie jest jego najmocniejszym punktem.

Zastosowana tu technologia Strom Tread wyglądem przypomina fakturę opon zimowych. Bieżnik nie należy też do najwyższych. Baaa, nawet spokojnie mogę napisać, że jak na buta przewidzianego raczej na zimowe warunki to jest zdecydowanie za niski. Kołeczków, które znaleźć można w klasycznej wersji próżno tu szukać. Bieżnik jest po prostu płaski. I to trochę utrudniało mi złapanie przyczepności w lesie. Kiedy tylko pojawiało się pośniegowe błoto, but od razu tracił trakcję. I to uważam za minus, ponieważ mimo, że jest to asfaltówka to jednak mogą zdarzać się osoby chcące w nich pobiegać poza miastem, na mniej przedeptanych ścieżkach, nawet po ubitym śniegu. I wtedy prawdopodobnie wyjdzie kto tak naprawdę mocno pracuje nad stabilizacją :)

Ale żeby nie być tylko tym złym, to muszę przyznać, że podoba mi się wytrzymałość tej gumy. Przebiegłem w nich już trochę kilometrów, a nadal nie widzę na niej oznak ścierania się. Choć pamiętajmy, że wpływ na to ma kilka czynników, m.in. waga czy ułożenie stopy w trakcie biegu.

Nike Air Zoom Pegasus 38 Shield. Dla kogo? 

Pegasus to jeden z najbardziej rozpoznawalnych butów biegowych dostępnych na rynku, a wersja Shield jest poniekąd jego dopełnieniem. Jest miękki, względnie komfortowy i nieźle chroni przed warunkami zewnętrznymi. Może być świetnym dopełnieniem kolekcji butów dla osób, które miały już do czynienia z wersją klasyczną, wiedzą czego się po nim spodziewać i szukają czegoś do biegania po mieście w okresie zimowym.

Będzie też ciekawą opcją jako pierwszy but biegowy, pamiętając jednocześnie, że wersja Shield może nie do końca sprawdzić się w okresie wiosenno-letnim ze względu na przepuszczalność powietrza. Ciężsi biegacze mogą na niego zerkać, choć uważam, że waga 90 kg to maksimum, które pianka React przyjmie w dłuższym okresie czasu.

Ale jak zawsze na koniec dodam jedno – nie kupujcie butów w ciemno. Te trzeba odpowiednio dobrać do rodzaju stopy, wagi, pokonywanych dystansów, terenu po jakim biegacie ect. A przede wszystkim założyć na własne stopy i samemu ocenić czy Wam pasują. Czasami lepiej oddać się w ręce specjalistów i po prostu im zaufać.

Łukasz Biela

Zobacz więcej:

Bestsellery Zobacz więcej

Zapisz się do newslettera i odbierz 10% rabatu na pierwsze zakupy!

Zapisz się