• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
29 Września 2022

Lubię po prostu biegać od czasu do czasu – Albert Waśniewski po złamaniu 2:50 w maratonie

Lubię po prostu biegać od czasu do czasu – Albert Waśniewski po złamaniu 2:50 w maratonie

34 879 finiszerów (w tym 12 633 kobiet i 25 532 mężczyzn) ze 157 krajów, rekord świata Eliuda Kipchoge – 2:01:09, rekord trasy kobiet Tigist Assefa – 2:15:37. To tylko jedne z liczb, które stoją za 48. edycją Berlin Maraton rozegranego w niedzielę 25 września.

Eliud ustanowił dwunasty rekord świata w historii zawodów w Berlinie. Na trasie żadnego innego maratonu na świecie nie padło ich tyle. Szybko było również wśród pań, a czas zwyciężczyni Tigist Assefa mógł być sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że na linii startu stawała z PB wynoszącym 2:34:01, uzyskanym w marcu tego roku. Zarazem to trzeci najszybszy czas w historii, a także rekord Etiopii i najlepszy czas na świecie w tym roku.

Berlin maraton to również biegowe historie biegaczy amatorów na różnym poziomie zaawansowania, walka o rekordy życiowe czy debiuty (o tym, jak to jest debiutować w Berlin Maraton, przeczytaj w rozmowie z Szymonem Strzyżewskim: 5 powodów, dla których warto wybrać na debiut Berlin Maraton.

W Berlinie o nowy rekord życiowy walczył Albert Waśniewski, który na mecie zameldował się z czasem 2:47:39, poprawiając o blisko 10 min swój rekord życiowy z debiutu na wiosnę tego roku z Wiednia – 2:57:17. Jakie wrażenia ma z Berlina? Jakie buty wybrał na start? Zapraszamy do rozmowy.

Jak oceniasz w ogóle swój start?

Albert: Pozytywnie oceniam ten start. Pogoda dopisała, chociaż trochę obawiałem się, że będzie słońce, ale było ok. Poza tym dobrze mi się biegło, obyło się bez żadnych kryzysów na trasie.

Albert Waśniewski na mecie Berlin Maraton 2022

To był Twój drugi start w maratonie, było łatwiej niż w debiucie?

Albert: Było dosyć podobnie. Może tylko tyle, że w Berlinie chciałem pobiec szybciej. Udało się. Jestem zadowolony z tego biegu.

Rekord Eliuda Kipchoge był motywacją, czy dowiedziałeś się o nim dopiero na mecie dopiero?

Albert: Tak naprawdę powera dał mi sam start w Berlinie, atmosfera, kibice, doping na  trasie. Na całym dystansie 42 kilometrów byli ludzie, którzy za każdym razem krzyczeli, wspierali – to było niesamowite. Jeśli chodzi o wynik, to dopiero na mecie wiedziałem.

Czy jest coś, czego się jeszcze obawiałeś podczas startu w Berlinie?

Albert: Chyba obawiałem się trochę tempa, tego czy dam radę je utrzymać. Biorąc pod uwagę cel, to tempo średnie miało już być poniżej 4 min/km. Na szczęście dałem radę. Większych obaw nie miałem. Wiedziałem, że trasa będzie płaska, że atmosfera podobno też robi swoje. Tak też było.

Mówisz tak lekko o tym maratonie, czujesz, że maraton to jest Twój dystans?

Albert: Mogę powiedzieć, że podoba mi się ten dystans. Sprawdziło się za pierwszym razem. Poszło za drugim. Pozostaje się tylko zastanowić, kiedy kolejny raz pobiec.

Albert Waśniewski na trasie Berlin Maraton 2022

Czyli czujesz się zmotywowany do tego, żeby dalej biegać maratony?

Albert: Nie pomyślałabym o tym kiedyś, ale tak. Całkiem przyjemnie mi to wychodzi jak na taką osobę, która tyle biega, ile biega.

Mówisz – „tyle biega, ile biega”, to ile wynosi Twój tygodniowy km?

Albert: Średnio tak z 60-70 km w tygodniu, ale też nie zawsze. Nie zawsze mi się uda wyjść na trening biegowy, ale zazwyczaj koło 60 km robię.

Trenujesz bez jakiejkolwiek presji?

Albert: Bez jakiejkolwiek, na tym poziomie to zabawa. Na wyjazd na Igrzyska Olimpijskie nie mam przecież szans.

Jednak Twój poziom jest to dosyć wysoki jak na amatora. Dla wielu wynik poniżej 2:50 to marzenie.

Albert: No tak, ale przyznam, że bardziej dowiaduję się o tym od osób, które też biegają, bo nigdy tak na to nie patrzyłem. Lubię po prostu biegać od czasu do czasu. Lubię się sprawdzać. Lubię rywalizację. To jest chyba taki mój klucz do tego wszystkiego, możliwość sprawdzenia się z innymi i też pokonywanie swoich własne granic.

Czyli to też ta rywalizacja też motywuje cię do biegania?

Albert: Tak, to na pewno motywuje. Poza tym same starty mnie nakręcają. Trenuję po to, żeby wziąć udział w biegach. Start potem weryfikuje, jak się przygotowałem. Lubię to.

Po maratonie czułeś zmęczenie?

Albert: Na ok. 36 km czułem, że troszeczkę zaczynają mnie boleć łydki. Natomiast gdybym miał ocenić, to było dość spokojnie. Trochę też nogi przez kolejny dzień czułem, ale mogłem chodzić, bez problemu się ruszać. Więc tak bardziej chyba cieszy to, że nie było żadnego kryzysu. To jest fajne, że potrafię utrzymać równe tempo podczas biegu i nie cierpieć przy tym.

Albert Waśniewski

Miałeś wrażenie, że mógłbyś pobiec jeszcze szybciej?

Albert: Chciałbym znowu się sprawdzić, pewnie w kolejnym roku zapiszę się na kolejny maraton, by znowu troszeczkę podkręcić ten czas. Złamać jakąś kolejną barierę swoich możliwości.

Masz w planie jeszcze teraz jakieś starty na jesień?

Albert: Raczej tak, może 5 lub 10 km, a może coś górskiego. Chociaż bardziej myślę o 10 km na Biegu Niepodległości.

Na wiosnę był Wiedeń (Vienna City Marathon), teraz Berlin Maraton. Gdybyś miał porównać te dwie imprezy pod kątem organizacji?

Albert: Jeśli mam porównać – to jest duża różnica. Oczywiście na jednym i na drugim organizacyjnie było bardzo dobrze, jednak kibiców zdecydowanie dużo więcej jest w Berlinie, a i sama organizacja też była na najwyższym poziomie. To jak to wszystko było zorganizowane, naprawdę jest godne podziwu. Za metą, ale i przed startem, były wydzielone sektory tylko dla zawodników, nikt więcej bez opaski nie mógł tam wejść. To robi wrażenie, że jest taki porządek. W Polsce tego nie spotkamy, ale i nie widziałem dotąd w Wiedniu czy startując np. na połówce w Holandii. Berlin bije organizacją innych na głowę.

W jakich butach pobiegłeś?

Albert: Pobiegłem w adidas Adizero Adios Pro 3. Sprawdziły się dobrze, były stabilne. Nie zdarzył mi się żaden poślizg. Do tego bardzo dobrze trzymały stopę. Trasa była co prawda równa, ale jest to na pewno duży plus modelu.

Zestaw startowy na Berlin Maraton

Sprawdź odzież adidas


Czyli na wiosnę w Wiedniu pobiegłeś w adidas Adios Pro 2, teraz w Berlinie – w Adios Pro 3. Czujesz różnicę między tymi modelami?

Albert: Myślę, że taką największą różnicą między tymi edycjami modelu jest stabilność. Pamiętam, że w Wiedniu gdzieś tam ze dwa razy stopa mi się nieco podkręciła, chociaż i sama trasa w Wiedniu jest bardziej nierówna, więcej tam było jakichś kolein. Tyle że tę różnicę czuć już podczas założenia buta, a także treningów, jest zdecydowanie stabilniejsza. 

Więcej o modelu w recenzji: Przeczytaj recenzję Alberta adidas Adizero Adios Pro 3

Buty adidas Adizero Adios Pro 3 GX6251
 

Sprawdź adidas Adios Pro

 

Na koniec, skąd czerpiesz motywację?

Albert: Ponad rok temu, wdałem się w dyskusję o przebiegnięciu maratonu. Powiedziałem wtedy znajomym, że mnie samo przebiegnięcie dystansu nie satysfakcjonuje. Jeśli mam przebiec to w takim czasie ok. 03:30:00, a możliwe, że byłbym w stanie pokonać mityczną (podobno) barierę 3:00:00. Usłyszałem w odpowiedzi, Albert… Myślisz, że to takie proste?! Przebiegnij najpierw maraton, bo to zdradliwy dystans i nie wiesz, o czym mowa… Porozmawiamy, jak przebiegniesz, wtedy możesz myśleć o czasie. Odpowiedziałem, że nie uważam, aby było proste, ale #naspokojnie przy sumiennym przygotowaniu dam radę. W pierwszym swoim maratonie złamałem 03:00:00, 5 miesięcy później przyśpieszyłem o kolejne 10 minut. Na razie nie planuję zwolnić… Do zobaczenia na biegowych trasach!

Szukasz butów na maraton? Przeczytaj również:

Ocena: 1
Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się