• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
27 Września 2022

5 powodów, dla których warto wybrać na debiut Berlin Maraton? Wrażenia debiutanta Szymona Strzyżewskiego

5 powodów, dla których warto wybrać na debiut Berlin Maraton? Wrażenia debiutanta Szymona Strzyżewskiego

Czy warto na debiut w maratonie wybrać Berlin Maraton? To jeden z największych biegów, wchodzący w cykl World Marathon Majors (który zrzesza 6 największych maratonów na świecie: Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork). Przyciąga niesamowitą atmosferą, którą żyje całe miasto, zmagania zawodników wspierają tłumy kibiców. Dzielnice wzdłuż trasy są różne, a każda ma swój niepowtarzalny urok.

Na pewno to również najszybsza maratońska trasa na świecie. To tu padają rekordy świata od 2008 r. na królewskim dystansie. Tegoroczny bieg również przejdzie do historii za sprawą Eliuda Kipchoge, który poprawił swój własny rekord świata, od niedzieli wynosi on 2:01:09 [więcej: Eliud Kipchoge – jak wyglądała droga do rekordu świata? W jakim tempie Eliud biegał maratony?].

Jak wyglądał bieg z perspektywy biegacza, który właśnie Berlin wybrał na swój debiut? Rozmawiamy z Szymonem Strzyżewskim z ekipy Sklep Biegacza Poznań Polonez, który zameldował się na mecie w pobliżu Bramy Brandenburskiej z czasem 3:14:59.

Jak się czujesz po debiucie w maratonie?

Szymon: Nogi ciężkie, ale psychicznie czuję się bardzo fajnie. Jestem niezwykle zmotywowany do dalszego biegania.

Jak oceniasz sam swój debiut?

Szymon: Myślałem o czasie poniżej 3:20. Udało się z tego urwać jeszcze 5 min, więc naprawdę super. Chociaż nie było łatwo, ale tego się spodziewałem.

Co okazało się wyzwaniem?

Szymon: Do 30 km utrzymywałem tempo, właściwie nawet do 35. Ale od 36-37 km wydawało mi się, że te kilometry lecą coraz wolniej lecą. Odmierzałem każdy metr do mety. Na 40 km nawet pogodziłem się z tym, że nie złamię ostatecznie i nieco lepszej bariery niż w pierwotnym planie – 3:15. Zacząłem liczyć w głowie… Okazało się, że na 200 m przed metą zostały mi 42 sekundy zapasu, więc wykrzesałem z siebie jeszcze tyle, ile miałem sił w nogach – przyspieszyłem. Ostatecznie sekunda poniżej 3:15 zagościła na oficjalnym wyniku.

Szymon Strzyżewski przy Bramie Brandenburskiej

Jakie było uczucie po przekroczeniu linii mety?

Szymon: Totalne zmęczenie, ale i ulga, że to już koniec. To był mój pierwszy maraton, więc nie wiedziałem, co to znaczy. Teraz już wiem i dla każdego chapeau bas, kto startuje w maratonie.

Tobie zdaje się, bardzo zależało na tym, żeby właśnie zadebiutować w Berlinie?

Szymon: Tak, byłem tam kilka razy jako kibic i znałem tę atmosferę biegu. Sam maraton bardzo mi się podobał, organizacja i klimat, jaki tam panuje przez cały weekend, to jest coś, co naprawdę motywuje do biegania i startowania tam. Nigdy nie było jednak okazji, by stanąć na starcie. W tym roku zapisałem się sam, ale niestety nie zostałem wylosowany. Dzięki adidas i Sklep Biegacza udało mi się wystartować i naprawdę jestem z tego dumny, że ukończyłem, ale też jestem bardzo wdzięczny, że miałem możliwość tam pobiec.
 

Sprawdź ofertę adidas

 

Czego najbardziej obawiałeś się przed startem?

Szymon: Tej słynnej maratońskiej ściany na 30 km, chociaż ostatecznie takiej nie było widać. Każdy mnie straszył, że to mnie czeka. Mówili, że to nieodłączny element debiutu w maratonie. Ale z tego, co pobiegłem, mogę mówić, że jak się człowiek dobrze przygotuje, to jest presja bardziej psychiczna, a nie fizyczna.

Trenowałeś wg określonego planu?

Szymon: To wyglądało tak, że od maja trenowałem triatlon, w lipcu pojawił się pomysł maratonu. Gdy to zostało klepnięte, ostatecznie stricte przygotowywałem się jakieś 8-9 tygodni, więc było trochę mało czasu na to, żeby w stu procentach się przygotować. Ale wykorzystałem ten czas na takie objętości, już większe niż pod 10 km czy półmaraton. Więc tyle, ile mogłem, tyle zrobiłem. Ale to jeszcze nie jest to, co w stu procentach mogłem zrobić przez ten okres przygotowawczy.

Jakie to uczucie debiutować w rekordowym biegu?

Szymon: Bardzo fajne, naprawdę. Na 30 km znajomy mi powiedział, że padł rekord świata. To mnie jeszcze bardziej zmotywowało do tego, że muszę dać z siebie wszystko i pokazać się z jak najlepszej strony. A sam debiut w takim biegu jest świetnym uczuciem. I cieszę się, że Eliud zrobił to, co do niego należało, bo też pewnie presja była dużo. Bardzo się cieszę, że mogłem być częścią tego wydarzenia i od wewnątrz trochę poczuć to, co tam się dzieje. Nawet na rozgrzewce, gdy widziałem całą elitę, jak się rozgrzewa, to było coś niesamowitego.

Czy poczułeś się zachęcony do tego, żeby startować w kolejnych maratonach?

Szymon: Tak, jak najbardziej. Chciałbym teraz pojeździć sobie, połączyć starty w maratonach z podróżami. Jestem zmotywowany, mimo że wiem, że nie było to łatwe, to chciałbym w kolejnym maratonie wziąć udział. Zobaczymy, jak to się wszystko potoczy, ale mam nadzieję, że będzie możliwość wystartowania gdzieś w Europie.

To gdybyś miał podsumować dla przymierzających się do pierwszego maratońskiego startu, 5 powodów – dla których warto debiutować w Berlin Maraton?

Szymon: Przede wszystkim świetna organizacja – tutaj wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Po drugie – klimat biegu i to, że całe miasto nim żyje. Po trzecie – stosunkowo blisko jest tam z Polski. Czwarty argument to frekwencja – zawsze chciałem być częścią tak ogromnego eventu. A ostatni i myślę, że najważniejszy argument: trasa. Płaska, nieskomplikowana, z masą kibiców. Czego chcieć więcej?

Szymon Strzyżewski Sklep Biegacza Poznań Polonez na trasie Berlin Maraton

Jak wyglądały twoje biegowe początki?

Szymon: Moje biegowe początki też były związane z triathlonem, bo od chyba siódmego roku życia trenowałem najpierw pływanie, później doszedł rower i bieganie. No i tak to się zaczęło. Jeździłem na zawody też z tatą, bo tata zaczął biegać po to, żeby schudnąć. Później zaczęło się robić coraz bardziej poważnie, pojawiałem się głównie jako fotoreporter całej grupy biegowej z Gniezna, bo stamtąd pochodzę. Na biegi jeździłem jako kibic już mając 10 lat. Później zacząłem startować w mniejszych biegach stricte młodzieżowych. Jak już miałem 16 lat i mogłem, to startowałem z nimi na 5 i 10 km. Mimo wszystko jednak większość biegów oglądałem z zewnątrz.

Można powiedzieć, że tata był takim twoim idolem biegowym?

Szymon: Tak. Na pewno zaszczepił pasję i pokazał mi, że bieganie może sprawiać przyjemność, a nie być tylko jakimś przymusem do robienia tego na lekcjach WF.

Czyli na debiut w maratonie trochę czekałeś?

Szymon: Byłem świadomy, że nie ma sensu za szybko próbować startu w maratonie. Są osoby, które zaczynają od razu z wysokiego C i w wieku 18-19 lat rzucają się na głęboką wodę, ale mi się nie spieszyło. Wiedziałem, że muszę do tego dojrzeć, też w miarę zapoznać się z objętością i z tym, jak się biega np. półmaratony. To też mi trochę zajęło, bo jak startował w triathlonie, to były dystanse najczęściej sprinterskie – 5 km biegu. Później, jak rzuciłem triatlon i poszedłem na studia, to zacząłem bawić się w bieganie. Ale zdecydowanie nazwałbym to zabawą. Startowałem na w biegach na 10 km, w półmaratonach i dopiero przyszedł czas na maraton. Myślę, że to był odpowiedni czas, by teraz wystartować, nie żałuję, że dopiero teraz.

Na co dzień można Cię spotkać w Sklepie Biegacza w Poznaniu, więc nie może zabraknąć tego pytania – w jakich butach pobiegłeś w debiucie?

Szymon: Pobiegłem w adidas Adizero Boston 11, czyli w modelu bardziej treningowo-startowym. I nie żałuję tego, że go wybrałem, bo przy tych prędkościach, które miałem na biegu, to mi w zupełności wystarczyło. Oddawał energię, a przy tym zapewniał stabilność i bezpieczeństwo przy pokonywaniu każdego kilometra.

Buty treningowo-startowe adidas Adizero Boston 11 GX6650

 

Sprawdź adidas Boston


Jak teraz wygląda twoja regeneracja po maratonie?

Szymon: Mam teraz 2-3 dni przerwy. Później powoli wracam do treningów i skupiam się bardziej na doszlifowaniu szybkości, bo jeszcze na jesień planuje kilka startów na krótszych dystansach. Nie chcę, żeby ta objętość poszła na marne chciałbym jeszcze z tego skorzystać, z niej pobiegać.

Poprawianie życiówek jest dla Ciebie motywacją do biegania?

Szymon: Jak najbardziej. Nie po to tyle trenowałem, żeby teraz usiąść na kanapie i oglądać tylko medal z miejsca, chcę wykorzystać to, co już w nogach.

Dzięki za rozmowę!

Przeczytaj również:

Ocena: 4.8
Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się