• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
24 Lutego 2022

„Cieszę się jak się uda coś zrobić, ale i nie frustruję – jak się nie uda” – Natalia Tomasiak o powrocie do aktywności po ciąży

„Cieszę się jak się uda coś zrobić, ale i nie frustruję – jak się nie uda” – Natalia Tomasiak o powrocie do aktywności po ciąży

Natalia Tomasiak – zawodniczka Salomon Team przygodę z bieganiem zaczęła dopiero w 2014 r., ale szybko wskoczyła do krajowej czołówki biegów górskich. Już rok później wywalczyła brązowy medal Mistrzostw Polski w Skyrunning. Do listy sukcesów można dopisać 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Skyrunnig Extreme oraz 4. miejsce w Mistrzostwach Świata Skyrunning. Lista zwycięstw w różnych biegach na świecie byłaby jeszcze dłuższa. W 2019 r. zadebiutowała na dystansie 100 km podczas Ultra Trail Lake Orta (+6210 m), nie tylko zwyciężyła wśród kobiet, ale i zajęła wysokie 9. miejsce OPEN.  

Natalia w ubiegłym roku została mamą. Jak zmienił się jej trening? Jakie ma plany startowe? Zapraszamy do rozmowy.

 

Ultra Trail Lake Orta

Jak wyglądał Twój powrót do aktywności po ciąży?

Natalia: zacznę od tego, że bardzo dobrze czułam się w ciąży i właściwie do ostatniego dnia się ruszałam. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Życzę każdej kobiecie takiej „bezproblemowej” ciąży. Prowadząca mnie pani ginekolog pozwala mi też na aktywność. Oczywiście te aktywności były bardzo spokojne i spełniały trzy zasady: nie robić nic na siłę, nie wchodzić w „drugi zakres”, czyli wszystko na spokojnie i uważać, żeby się nie wywrócić.

Najgorszy dla mnie był okres po porodzie, gdzie w połogu trzeba odczekać 3-4 tygodnie. Jestem po cesarskim cięciu. Po ok. 3-4 tygodniach wsiadłam na rower (trenażer) i wyszłam na skitury, były to delikatne aktywności trwające ok. 40 min. Na pierwsze bieganie musiałam dłużej poczekać, ruszyłam gdzieś po 1,5-2 miesiącach.

Jak już zaczęłam biegać, ku swojemu zaskoczeniu, zaczęłam szybko osiągać optymalne prędkości, co wcześniej wydawało mi się nierealne. Sprawdziło się to co wszyscy mówią – organizm pamięta. Największą przeszkodą było jednak to, że nie zawsze była możliwość wyjścia na trening.

Można jednak powiedzieć, że wróciłam do biegania bez problemów. W sezonie 2021 uczestniczyłam raptem w 7 biegach, ale patrząc na starty choćby w Lądku-Zdroju – będąc niecałe 4 miesiące po porodzie [ Natalia zajęła 2 miejsce w Złotym Półmaratonie] czy festiwale w rodzinnej Krynicy [podczas Europejskiego Festiwalu w Krynicy Natalia zajęła 2 miejsce w biegu na dystansie 20 km, a podczas Festiwalu Biegowego w Piwnicznej-Zdroju Natalia zwyciężyła na dystansie 23 km], to zwłaszcza z tych drugich byłam bardzo zadowolona, główne z czasów jakie tam uzyskałam, ponieważ realnie oceniając trening mogę powiedzieć, że jednostek jakościowych robiłam ¼ tego co kiedyś.

Motywacja, aby dobiec do Mieszka na metę?

Natalia: Tak [śmiech]. Wiedziałam, że mam 2 h, by nie był głodny. Np. jak start był o 8:00, to jeszcze o 7.50 go karmiłam i później szybko biegłam na start.

Ruszając na trening, byłaś w stanie skupić się na bieganiu, czy raczej myślałaś o tym, by właśnie wrócić szybko do dziecka?

Natalia: Mój syn jest straszny „mamin cycek”. Przez pierwsze 6-7 miesięcy nie byłam w stanie zostawić dziecka na dłużej niż wspomniane 2h. Oczywiście ruszając myślałam, że chce do niego szybko wrócić, ale tak naprawdę oprócz aspektu tęsknoty i uczuć, pojawiła się kwestia by nie był po prostu głodny.

Miałam więc maksymalnie 2h licząc od wyjścia z domu do powrotu. Na szczęście mieszkamy w Krynicy, więc mogłam wyjść z domu i od razu biec, nie traciłam żadnego czasu na dojazdy. Większość treningów w ostatnim czasie była więc taka szarpana i krótka. Od razu dodam, bo pewnie ktoś zwróci uwagę, że jest butelka. Oczywiście, że jest, ale moje dziecko do tej pory jej nie uznaje.

Napisałaś kiedyś na swoim Instagramie, że zawsze poukładane i zaplanowane życie wywróciło się do góry nogami. Ciężko się było przestawić na takie spontany?

Natalia: Teraz już jest spokojniej, ale pierwsze miesiące faktycznie były ciężkie. Myślę, że większość rodziców ma podobne początku ;) Nasze dziecko miewało kolki, więc dużo czasu spędzaliśmy „na rączkach”. Oczywiście jest to cudowny czas, niemowlaczek jest kochane, ale jest to i obciążający czas. Początkowo wracając do aktywności myślałam, że będę mogła np. godzinę dziennie coś pobiegać , ale bardzo szybko zrozumiałam, że to tak nie funkcjonuje. W końcu w pierwszej kolejności trzeba zadbać o dziecko, a jak jest chwila dla siebie to człowiek się spieszy i faktycznie można ubrać dwie lewe skarpetki albo nawet dwie różne.

Standardowa sytuacja to moment kiedy dziecko zasnęło i nagle wiesz, że masz 40 min dla siebie, więc się na szybko zbierasz i korzystasz. Kiedyś wybrałam się w takim pędzie na rower i w trakcie przypomniałam sobie, że ostatni raz jadłam coś 4h wcześniej, już po kilku kilometrach totalnie opadłam z sił. Obecnie syn ma 11 miesięcy, po 7-8 zrobiło się nieco spokojniej, chociażby z tego względu, że ma drzemki o mniej więcej stałych godzinach, zaczął już ładnie jeść inne posiłki, co znacznie ułatwia.

Ale śmiało mogę powiedzieć, że mój poukładany tryb życia został w ostatnim roku bardzo mocno wywrócony i weszłam bardziej w tryb – „cieszę się jak się uda coś zrobić, ale i nie frustruję – jak się nie uda.” 

Czy po powrocie do aktywności po ciąży jest obecnie coś na czym się skupiasz bardziej w treningach niż wcześniej?

Natalia: Nie. Sporą ilość treningów robię z Mieszkiem. Na szczęście mam sportową przyczepkę, która mi to umożliwia. Wyjścia z nim traktuję jako spokojne wybiegania. Fakt, że gdy już uda mi się wyjść samej to staram się nie marnować tego czasu na np. luźne wybieganie, tylko robię coś jakościowego.

A jak się trenuje z przyczepką? Biorąc pod uwagę zwłaszcza Twoją wagę i wagę przyczepki.

Natalia: Przy bieganiu jeszcze tak nie czuć tej różnicy i biega się w miarę normalnie, ale też ja nie jestem w stanie, robić z nią jakościowych treningów np. 2x2 km czy kilometrówek. Gdy idę na luźne wybieganie z przyczepką, jestem w stanie przebiec 18 czy 20 km w średnim tempie 5:00-5:10 min/km (dodam, że w Krynicy nie mam zupełnie płaskich ścieżek ;) i zawsze jest albo lekko w dół, albo lekko w górę). Oczywiście, Instagram pokazuje piękne życie, jak to my sobie super biegamy, ale tak naprawdę często co chwilę trzeba się zatrzymać, bo trzeba dać dziecku jakąś mini przekąskę, bo zaczyna płakać, albo picie, albo jakąś zabawkę… Dziecko oczywiście, czasem śpi w wózku, ale też nie zawsze, także różnie to się kończą te nasze wspólne treningi; )

Jak chodzę na skitury z przyczepką i dzieckiem, korzystając jeszcze teraz z zimy, to dla mnie jest to faktycznie trening siłowy. Ważę 47 kg, przyczepka z Mieszkiem już prawie 30 kg, gdy podejdę na Jaworzynę to czuję się zmęczona. Mam wtedy do pokonanie prawie 5 km i prawie 500 m przewyższenia, podchodzę ten dystans w lekko ponad godzinę.

<

 

Poznaj świat Salomon

 

Ale Mieszko lubi te wyjścia?

Natalia: Tak, Mieszko jest przyzwyczajony. Naszą przygodę z „przyczepką” zaczęliśmy około 3 miesiąca życia Mieszka. Na początku były to maksymalnie godzinne wyjścia co 3-4 dzień. Był jeszcze za mały, żeby codziennie go wozić w przyczepce i tradycyjnie większość spacerów odbywaliśmy w gondoli. Z kolejnymi miesiącami jego życia zaczęliśmy czas w przyczepce wydłużać. Jak wspomniałam – jest przyzwyczajony, ale tu też włącza się trochę mój tryb super organizacji.

Mieszko ma już regularne drzemki, więc staram się tak zorganizować, by przedpołudniową drzemkę miał na zewnątrz. Wiem, że muszę wyjść przed 10, bo wtedy zasypia, więc zazwyczaj pierwszą godzinkę śpi, np. jak jesteśmy na skiturach i podchodzę na Jaworzynę to nie muszę się martwić, że będą jakieś „afery”, bo on wtedy bardzo ładnie śpi, a jak zjeżdżamy to się budzi i się cieszy, bo mu się podoba.

Nie próbowałam, ale podejrzewam, że gdybym wzięła go z przyczepką na taki dłuższy spacer, w czasie kiedy nie śpi, to byłby problem, bo po chwili zacząłby się nudzić tym siedzeniem.

W ubiegłym roku startowałaś w swimrunie. Skąd pomysł?

Natalia: Pomysł był mojej Przyjaciółki, której partner dość często startuje w swimrunie. Namówili mnie. Ola zoorganizowala wszystko, łącznie z tym, że zdeklarowała się zająć w czasie startu Mieszkiem.

Coś Ciebie zaskoczyło w samym starcie? Będziesz jeszcze startować?

Natalia: Było ciekawie, dla zabawy fajne. Widziałabym tam dla siebie spory potencjał. Oczywiście startowałam tylko raz, ale myślę, że większość zawodów podobnie wygląda. Z moim pływaniem nie jest najgorzej, ale musiałabym mieć możliwość częstszych treningów pływackim. Nie pochłonęło mnie aż tak, abym rzucała moje biegi górskie czy skitury.

Skoro jesteśmy przy biegach górskich, masz za sobą wiele ekstremalnych startów, czy zmieniło się coś w Twoim podejściu – mam na myśli, czy po tym jak zostałaś mamą jesteś teraz bardziej ostrożna ruszając na górskie trasy?

Natalia: Ciekawe pytanie. Właściwie kilka dni temu nawet myśląc, że może bym się wyrwała na jakieś dłuższe skitury, zaczęłam się zastanawiać jak to będzie. Może tak być, że będę zachowawcza. Prawda jest jednak też taka, że robiłam trudne rzeczy, ale one tak naprawdę w dużej mierze znajdowały się one zawsze w mojej strefie komfortu. Wiadomo, że każdy tą strefę może mieć inną. Na palcach jednej ręki policzyłabym, nawet nie biegowe czy wspinaczkowe, a skiturowe zjazdy, gdzie wydawało mi się, że jest bardzo trudno, ale nigdy nie byłam w sytuacji zagrożenia życia czy obaw, że coś jest ponad moje siły. Myślę, że to jest też kwestia dopasowania wszystkich wyjazdów, wypraw do tego co człowiek potrafi.

Na pewno jakbym teraz poszła, to zaczęłabym od łatwiejszych tras. Myślę, że ostrożność włącza się chcąc nie chcąc.

Natalia Tomasiak
 

Sprawdź buty do biegania Salomon

 

Masz już może ustalony plan startów?

Natalia: Coś tam myślimy o startach, ale ostatnio życie weryfikuje wszystko, że nie planuję nic na sztywno. Jak już wspominałam wcześniej – cieszę się, jak się uda coś zrobić, nie frustrując się. Końcówka 2021 i początek 2022 roku nie jest dla mnie łaskawy. Co zabieram się za treningi, to pojawiają się inne przeszkody zdrowotne. Są jakieś plany, ale nie są super ambitne. Podchodzę do tego roku – jak się uda pobiegać super, jak nie – pobiegam za rok.

Na razie w planie jest jeden start na Słowenii.

 

 

Chyba lubisz te rejony?

Natalia: Na Słowenii byłam kilka razy, jest tam dla mnie super, jestem zachwycona.

Dzięki za rozmowę! 

Zdjęcie główne: Fot. Maciek Skiba

Chcecie poznać biegową historię Natalii Tomasiak? Obejrzyjcie odcinek Moja Biegowa Historia!

 

Przeczytaj również:

Ocena: 0
Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się