• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
9 Listopada 2021

Recenzja Salomon Ultra Glide – błogość spadania i twarde lądowanie

Recenzja Salomon Ultra Glide – błogość spadania i twarde lądowanie

Większość biegaczy, kiedy słyszy „Salomon” ma przed oczami ich flagowy produkt – model Speedcross. Część ma z nim dobre wspomnienia, część niekoniecznie, głównie ze względu na niewielki poziom amortyzacji oraz wąską i dopasowaną cholewkę.

W tym roku francuska marka zaskoczyła swoich klientów wypuszczając na rynek model z bardzo dużą ilością amortyzacji, czyli Ultra Glide – but przeznaczony na długie biegi w terenie. I choć nie jestem ultrasem, to byłem bardzo ciekawy czy faktycznie ten model można określić mianem „ultra”?

Sztywna miękkość

Nigdy nie przepadałem za miękkimi butami. Zawsze biegając w takich kolosach mam wrażenie, że stopa mi się w nich głęboko zapada i trochę mnie hamuje. To była moja główna obawa przed pierwszym treningiem w Ultra Glide. Bałem się, że skoro but przewidziany jest na długie dystanse, to będzie „miękką kluchą”. Wskazywał na to również wygląd.

Buty Salomon Ultra Glide M Niebieskie L41579100

Wizualnie but ma sporą ilość pianki, a porównując go z innymi modelami marki Salomon, znacząco nad nimi góruje w tym segmencie. Moje obawy zostały potwierdzone w praktyce, choć tylko połowicznie (na szczęście!). Przede wszystkim trzeba napisać wprost – to jest miękki but. A na pewno jest to najbardziej miękki but w rodzinie butów Salomon. Ultra Glide to model, którego do tej pory brakowało.

Jednak muszę dodać małe „ale” – but jest miękki, ale w mojej ocenie nie jest to nadal poziom tego co oferuje nam Hoka ze swoimi modelami trailowymi. I mi to pasuje, ponieważ biegając w tym modelu nie miałem wrażenia zapadania się do środka, a jednocześnie czułem spory komfort na długim wybieganiu, zarówno w górach, jak i w miejskim terenie crossowym.

Oczywiście nie jestem ultrasem, więc nie mogę opisać wrażeń po przebiegnięciu 70 czy 80 kilometrów, jednak zdarzały mi się długie wycieczki biegowe w okolicach 40 km, po których moje stopy nie czuły wielkiego zmęczenia czy też chęci zmiany obuwia.

Wydaje mi się, że przy dłuższym dystansie (gdybym był do niego odpowiednio przygotowany) moje odczucia byłyby niewiele gorsze od aktualnych jeżeli chodzi o miękkość i przyjemność biegu. Natomiast mogłoby się to zmienić, gdybym ocenę amortyzacji połączył z podeszwą w bucie.

Łukasz Biela
 

Sprawdź Salomon Ultra Glide

 

Błogość spadania i twarde lądowanie

Co daje duża ilość pianki? Oczywiście komfort i miękkość. Czy coś jeszcze? Tak, mniejsze czucie podłoża, a co za tym idzie mniej wbijających się elementów w podeszwę naszych stóp. A gdy dodamy do tego jeszcze folię antyprzebiciową, która ma chronić nasze stopy przed ostrą i skalistą nawierzchnią, to nasze odczucia powinny być takie jak skok z wysokości 30 metrów na olbrzymią, miękką poduchę – błogość spadania i miękkie lądowanie bez dobijania do podłoża.

Czy w Ultra Glide tak się czułem? Nie. Dlaczego? Bo biegam gównie na śródstopiu, czyli układam stopę w miejscu, gdzie panki jest mniej. I nic w tym złego, natomiast w moim przypadku miało to przełożenie na czucie tego po czym biegnę.

O ile w przypadku podbiegania (lub jak to u mnie często bywa – podchodzenia) problem nie występował, o tyle kiedy zaczynałem zbiegać często wyczuwałem drobne kamienie, które wbijają mi się delikatnie w stopę. Im element był większy, tym czułem go bardziej. Nie na tyle, żebym krzyczał z bólu, ale na tyle by nie dało się tego nie zauważyć.

Uzależnione to było również od prędkości zbiegu – im była większa tym mocniej spadałem na stopę, co automatycznie przekładało się na mocniejszy ucisk podeszwy. Wydaje mi się, że dla osób lądujących na piętach problem ten może być mniej odczuwalny, bo w tych okolicach pianki jest więcej. Natomiast jeśli podobnie jak ja lądujesz bardziej na przedniej części buta, to warto mieć na uwadze fakt, że wspomniana przeze mnie wcześniej folia nie do końca się sprawdza.

Dużym plusem w przypadku podeszwy jest dla mnie jej podniesiony przód. Coraz większa ilość producentów decyduje się na takie rozwiązanie, ponieważ znacząco ułatwia to przetoczenie stopy od pięty, jak również przyspiesza wybicie w przypadku lądowania na śródstopiu.

Mimo, że Ultra Glide nie jest butem do szybkiego biegania to wyminięty przód bardzo mi w nim odpowiadał. Miałem wrażenie, że stopa płynie współpracuje z butem, zwłaszcza w momentach kiedy przyspieszałem. Niektórzy mogą się przez to obawiać niższego dropu, który tutaj wynosi 6 mm, jednak ze względu na konstrukcję dla świadomego biegacza nie powinno to stanowić problemu.

Łukasz Biela
 

Sprawdź ofertę marki Salomon


Sam bieżnik nie różni się znaczącą od tych, które znaleźć możemy w większości modeli Salomona. Niskie, 4 milimetrowe kołki trzymają względnie dobrze. Najlepiej sprawdzały się, kiedy teren był suchy i w miarę ubity. Czy pod górę czy z górki to nie miało większego znaczenia, ponieważ zawsze trzymał dobrze. Nie miałem z nim również problemu na skałach.

Nieco gorzej było, kiedy padało, ale dramatu nie zaznałem. Brak było odczucia niestabilności, stopa w większości przypadków nie ześlizgiwała się ze skały. Podobnie w przypadku luźnych kamyczków, których sporo w Beskidach. Najgorzej sprawdzał się w błocie, ale to akurat nikogo nie może dziwić. To nie jest but na takie warunki. 

Zbyt ciepły

Z cholewką miałem największe problemy. Głównie z jej przewiewnością. Będę szczery – but jest ciepły. Kilkukrotnie zdarzyło mi się kończyć trening w bezchmurny i suchy dzień, po którym na cholewce (zwłaszcza w przedniej części) zobaczyć można było ciemne plamy. Był to zawilgocony materiał od potu. Mimo, że na stopach miałem założone cienkie skarpetki, na nic się to zdawało. Stopa się lekko gotowała.

Dla mnie było to problematyczne, ponieważ wole czuć lekki chłód niż nadmiar ciepła. Ale to co dla mnie było problemem dla innych może być zaletą. W okresie jesienno-zimowym lub wczesną wiosna zmarzluchy mogą w końcu czuć w butach komfort termiczny. 

Na szczęście słabe odprowadzanie wilgoci nie przekładało się na przetarcia wewnątrz cholewki. Mimo, że materiał po zewnętrznej stronie jest dość zbity, to wewnątrz jest spora ilość gąbeczki, która daje przyjemne uczucie zaraz po włożeniu stopy do buta.

Buty Salomon Ultra Glide L41579100

Sama budowa modelu sprawia, że mamy tu też nieco więcej miejsca na palce z przodu, co niewątpliwie jest zaletą, a jednocześnie nie sprawia dyskomfortu „myszkowania” stóp w trakcie biegania. Nawet podczas szybkich zbiegów nie czułem, żeby palce przemieszczały się po całym przodzie. To m.in. zasługa zintegrowanego języka wewnątrz cholewki. Całość daje odczucie dobrego trzymania na śródstopiu oraz lekkiego luzu z przodu.

A system wiązania? Klasyczny dla Salomona Quick Lace, którego w tym modelu producenci trochę popsuli. Został przesunięty nieco wyżej przez co w momencie jego zaciągania linką przygniatamy kieszonkę na języku, do której chowa się nadmiar linki. Niby drobnostka, ale potrafi być irytująca, zwłaszcza kiedy macie założone na dłoniach rękawiczki.

Poza tym nie miałem do niego żadnych zastrzeżeń. Jest to szybki i wygodny sposób na dobre dopasowanie buta do stopy. Nigdzie mnie nie uciskał i nie uwierał. Kilka razu lekko się poluzował, ale szybkie i lekkie dociągnięcie go zamykało sprawę.

Komu Salomon Ultra Glide?

Widzę przeznaczenie Salomon Ultra Glide dla dwóch typów biegaczy  ultrasi, czyli pokonujący jednorazowo więcej niż dystans maratonu oraz ciężsi biegacze (panowie <85 kg, panie <65 kg). W obydwu przypadkach duża amortyzacja będzie przejmować obciążenia związane z biegiem, dzięki czemu mniej poczuje to Wasz organizm.

Jest to też fajna alternatywa dla osób, które nie są ciężkie, nie biegają ultra, ale szukają czegoś wygodnego na spokojne klepanie kilometrów w górach. A przede wszystkim jest to but dla tych, którzy szukają nowej alternatywy dla Hoki.

Łukasz Biela

Zobacz więcej: 

 

Bestsellery Zobacz więcej

Zapisz się do newslettera i odbierz 10% rabatu na pierwsze zakupy!

Zapisz się