• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
25 Lutego 2021

Recenzja The North Face Flight Vectiv. Zaskoczenie?

Recenzja The North Face Flight Vectiv. Zaskoczenie?

Obserwując od lat rynek biegowy można było przypuszczać, że płytka karbonowa pojawi się w modelach trailowych. Pozostało tylko pytanie kto i kiedy zastosuje ją po raz pierwszy? Pewnie wielu obstawiłoby, że będzie to marka Nike. To właściwie ona nadała jej nowe znaczenie w butach do biegania i wyznaczyła kierunek projektowania modeli nastawionych na walkę z czasem.

Choć z drugiej strony, pojawiało się i kolejne pytanie, czy obecność płytki węglowej w terenie ma w ogóle sens? Czy taki but nie będzie zbyt sztywny na nierównościach, a zwłaszcza podejściach?

Przyznam, że byłam nieco zadziwiona, gdy w ubiegłym roku dotarła do mnie informacja, że buty do biegania w terenie wykorzystujące płytkę węglową przygotowała marka The North Face. Jasne, to marka, która w outdoorze ma już spore doświadczenie, ma buty do biegania w swojej ofercie od dawna, sama miałam okazję biegać m.in. w modelu Ultra Endurance II i był…poprawny, ale daleko było mu do wykrzykiwania „WOW”. Czy zatem teraz mogło się to zmienić?

Apetytu narobić mógł już sam fakt tego kto pracował nad modelem. Weterani branży obuwniczej: Jean-Marc Djian, Michael Thompson i Brett Rivers. Zwłaszcza Jean-Marc Djian, który dotąd kojarzony był z modelami Salomona. Marka też otwarcie mówiła, zapomnijcie o wszystkim z czym dotąd kojarzyły Wam się modele The North Face.

To zapomniałam i z ciekawością otworzyłam kartonik z butami The North Face Flight Vectiv, który dotarł do mnie już w lipcu ubiegłego roku. Wówczas w nieco ciemniejszej kolorystyce, ale dzięki temu nie rzucał się tak w oczy, a i przecież mieliśmy testować je w ciszy. 

Cholewka - zaskoczenie

Tak się złożyło, że idealną porą i w idealnych warunkach trafiły na moje nogi. Panująca wtedy temperatura (ponad 20 stopni Celsjusza) i sucha nawierzchnia od razu pokazały jego zalety. Testowałam je głównie w rejonach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego oraz w Borach Tucholskich. Łącznie pokonałam w modelu samplowym 700+km, a w premierowym ponad 400 km. Jak wrażenia?

O ile przy pierwszym założeniu płytki w ogóle nie czuć, za to cholewka już od początku okazała się być bardzo przewiewna i wytrzymała. Z przodu mamy siateczkę, a po bokach wykorzystano panele Matryx. To w tych miejscach jest ona w dotyku nieco sztywna i niemal przezroczysta. Można przez nią spokojnie przeglądać. Nie trzeba się jednak martwić o sztywność czy trwałość, przynajmniej w typowo wiosenno-jesiennych warunkach. Wiele razy zawadziłam o jakieś gałęzie czy korzenie, bez szwanku. Na trasie też nie czułam żadnego dyskomfortu. Obecność w przodostopiu tradycyjnej siateczki, to dla mnie dobre rozwiązanie.

The North Face Flight Vectiv

Matryx jest 5 razy bardziej wytrzymały niż syntetyczna cholewka, dzięki tkanej strukturze i technicznym przędzom. To idealnie sprawdza się w dodatnich temperaturach. W grudniu trafiła do mnie premierowa odsłona - biała. Taka sama, więc na nogi założyłam bez wahania. Wiedziałam już jak się w nich biega.

Na kolor nie zwracałam szczególnej uwagi. Byłam świadoma, że taki będzie, i że w moim przypadku zachowanie go w dłuższej perspektywie graniczy z cudem. Zastanawiałam się nawet, czy nie zrobić sobie wyzwania - utrzymać białe buty jak najdłużej. Póki co się to nawet udaje, choć nie jest to już nieskazitelna biel, po prostu nie załadam go na wymagające, błotniste tereny.

Na początku grudnia warunki w TPK były dość przyjazne, sucho, a skoro drugiej odsłonie mogłam zaufać już w ciemno, to chętnie zakładałam je na trasy. Okazało się jednak, że tylko do czasu.

Tegoroczna mroźna zima pokazała, że nie jest to model zdecydowanie na zimę. Nie chodzi nawet o nadmierną przewiewność, pod wpływem mrozu (w okolicach -10 stopni Celsjusza) cholewka robi się strasznie sztywna, a nawet jakby nitki kevlaru w bocznych panelach Matryx same "wychodziły" w okolicy sznurowadeł, co ciekawe równomiernie po obu stronach. Nie spowodowało to zauważalnego uszkodzenia cholewki, ale i nie pokusiłam się o dalsze sprawdzanie ich w takich warunkach. To zdecydowanie nie jest but na zimę!

The North Face Flight Vectiv

Język, właściwie już znany. Wydaje się, że to ten sam co w modelu Endurance, z lekką wyściółką, tyle, że tu jest  wszyty w cholewkę. Zapiętek wzbudził we mnie małe obawy. Ma specjalną wyściółkę, byłam ciekawa, czy nie będzie drażnić mojego Achillesa. Na szczęście nie, na dodatek dobrze trzyma. Tyle tylko, że wyściółka nasiąka wodą. Po nieplanowanym przejściu przez rzeczkę na trasie, okazało się, że to element, który w bucie schnie najwolniej, ale w żaden sposób nie uwiera, ani nie powoduje obtarć. Przynajmniej po dystansie 20 km, które przyszło mi w nich jeszcze pokonać po rzecznej kąpieli.

The North Face Flight Vectiv

Poza tym elementem, szybko mogłam zapomnieć, że jakaś woda na trasie była. Przód też jest nieco poszerzony, zapewniając komfort palcom. Całość sprawia, że cholewka tak idealnie leży, że właściwie wiązania wydają się być zbędne. Oczywiście ma to i swoją drugą stronę, na lekko spuchniętą stopę, ciężko się zakłada. Zdarzyło mi się czuć też nadmierny ucisk, co z góry sugeruje, że osoby z szerszą stopą mogą nie czuć się komfortowo.

"Magiczna podeszwa"?

Choć cholewka wzbudziła moje uznanie, to nie można zapominać, że najważniejszym elementem buta jest podeszwa środkowa, określona jako technologia Vectiv. Właściwie tak nazwano całą linię nowych produktów: Flight Vectiv, Infinite Vectiv i Enduris Vectiv.

Flight to model najbardziej nastawiony na prędkość. Wykorzystuje do tego kombinację pianki, płytki z włókna węglowego i nieco zakrzywiony kształt podeszwy. Opatentowana płytka 3D Vectiv znajduje się bezpośrednio pod stopą i lekko owija się wokół krawędzi. To przez to model wydaje się nieco twardy przy pierwszym wrażeniu.

Płytka nie powoduje nadmiernej sztywności, można wygiąć ją w przodostopiu. To istotne podczas stromych podejść. Mogłam sprawdzać to "tylko" na terenach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, ale każdy kto miał okazję tu biegać, wie, że wymagających górek z korzeniami nie brakuje. Na tym etapie but sprawdzał się dobrze, nie ograniczając pracy stopy w żadnym zakresie. Choć można dodać, gdy już trafimy w mocno wymagające nawierzchnie, but jest mało stabilny. 

Płytka jednak, jak już wspomniałam, niespecjalnie daje się odczuć. Osobiście poczułam ją po raz pierwszy dopiero podczas wchodzenia po schodach po treningu. Zapewnia dobrą ochronę przed kamykami, poniekąd dodaje dynamiki. Choć nie takiej jakiej można by się spodziewać, myśląc o płytce z perspektywy biegów ulicznych i widząc od razu przed oczami Eliuda Kipchode w modeli Vaporfly Next%. No dobra, trzeba też umieć takie prędkości rozwijać, to nie dla każdego.

Podczas biegu krok wydaje się być bardziej płynny, a wybicie bardziej sprężyste, gdy nieco przyspieszymy. Pokonując ścieżki latem w Borach Tucholskich pomyślałam, że to jest właśnie ten efekt "WOW", którego brakowało poprzedniemu modelowi The North Face. Na poprawę efektywności wpływa cała konstrukcja.

The North Face Flight Vectiv

Najwyższy punkt jest wysunięty od pięty w stronę śródstopia. Mamy tu 6 mm drop, a wysokości oscylują: 25-19 mm. Trzeba przyznać, że sprawdza się to zarówno poczas lądowania na śródstopiu, jak i palcach. Sam kształt może wzbudzać małe obawy w przypadku osób o niskim łuku. Mam taki, u mnie, nie powodowało to żadnej niewygody.

Wracając do podejść, elementem, który zaskakuje w bucie jest na pewno również bieżnik. Strategicznie rozmieszczone 3,5 mm wypustki w kształcie motyla, sprawiają, że niewiele się od nich oczekuje. Tymczasem zapewniają bardzo dobrą przyczepność i na mokrej nawierzchni, również korzeniach. Gubią się dopiero w trudnym, błotnistym terenie. Tu raczej zaskoczenia nie ma. 

The North Face Flight Vectiv

Zastosowana guma jest dość miękka. W modelu samplowym na wysokości śródstopia, po ponad 700 km bieżnik mam już niemal zjechany, w tych miejscach "motylkowych" wypustek już jakby nie mam. Stosowałam model sporo i na utwardzonych nawierzchniach.

Najdłuższy dystans pokonany na raz w nich to 45 km. Nie jestem typem szybkościowca, choć taki jest cel tego modelu, ale jak dla mnie, The North Face Flight Vectiv ma w sobie coś z odrobiny magii, która sprawia, że chętnie do niego wracam, zwłaszcza, gdy nie ma sporej ilości błota na trasie czy też mrozu.

Dla kogo?

Vectiv Flight został stworzony z myślą o walce o nowe rekordy. Inspiracją były już kultowe zawody UTMB. Wzbudzał zaciekawienie, zwłaszcza gdy Hiszpan Pau Capelli założył je na jego indywidualny, ubiegłoroczny projekt UTMB: Breaking20 (ostatecznie 171km pokonał w czasie 21:17:18). To model poniekąd do takich celów. Rekord na trasie oficjalnych zawodów, a może FKT? Vectiv zanotował już ich trochę na koncie. To model dla osób szukających lekkiego, ale jednocześnie wytrzymałego buta, zapewniającego dobrą stabilność. 

Skoro czuć już wiosnę, a i perspektywa startów coraz bliżej, to mam nadzieję, kolejne kilometry przed nami.

Agata Masiulaniec
Sklep Biegacza

Więcej: 

Szukasz bardziej uniwersalnego modelu do codziennych treningów albo większej amortyzacji? Zobacz również:

Bestsellery Zobacz więcej

Zapisz się do newslettera i odbierz 10% rabatu na pierwsze zakupy!

Zapisz się