• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
19 Maja 2022

Recenzja Hoka Speedgoat 5. Miękkość – tak, dynamika – niekoniecznie

Recenzja Hoka Speedgoat 5. Miękkość – tak, dynamika – niekoniecznie

Hoka Speedgoat to model, który mocno zakorzenił się w segmencie butów terenowych z dużą amortyzacją. Jest jednym z częściej spotykanych butów biegowych na górskich ścieżkach i wybierany zwłaszcza wśród biegaczy szukających dużego komfortu na długich biegach. Tej wiosny na rynku pojawiła się jego piąta odsłona, która mimo różnic w wyglądzie i konstrukcji, porównując z wcześniejszymi wersjami, nie zmieniła swojego przeznaczenia.

Cholewka na plus, choć bez rewelacji

Dla mnie nie jest to pierwsze spotkanie z tym modelem. Miałem okazję biegać w wersji czwartej, która w mojej ocenie nie wypadała źle. Nie trudno jest nie zauważyć zmian jakie nastąpiły w nowej wersji. Kompletnie przeprojektowana cholewka miała poprawić komfort, oddychalność oraz elastyczność pracy materiału podczas biegu.

Cholewka w butach Hoka One One Speedgoat 5 1123157-OSBN

Sprawdź Hoka Speedgoat


Rzecz, o której warto wspomnieć na samym początku to szerokość. Nadal uważam, że jest to wąski but. Węższy od Hoka Challenger ATR 6, węższy od Hoka Mafate Speed 3. Jednak już nie tak wąski jak Speedgoat 4. Przy pierwszym kontakcie tego nie czułem, ale po przekroczeniu 120 km (oczywiście nie jednorazowo, a łącznie, przez kilka dni treningowych) zaczęło się to zmieniać. But stał się nieco szerszy od swojego poprzednika, co prawdopodobnie zawdzięcza użyciu bardziej elastycznego i żakardowego materiału.

Często zdarzało się, że musiałem mocniej dowiązywać cholewkę, żeby moje stopy nie wyczuwały zbyt dużego luzu wewnątrz. I to z pewnością jest dobra wiadomość dla osób z nieco szerszym profilem stopy (dla wyjaśnienia: szerokość jest ciężka do określenia i opisania, dlatego buta warto zmierzyć przed ewentualnym zakupem i samemu ocenić czy leży dobrze czy nas gdzieś uwiera), ponieważ daje to większą możliwość na swobodne popracowanie stopy w środku, a nie jej uciskanie od samego początku.


Jest to też dobra informacja dla biegaczy ultra, u których wraz ze wzrostem pokonanych kilometrów na trasie stopy stają się coraz bardziej opuchnięte. Większa ilość miejsca wewnątrz pozwoli im się spokojnie „zmieścić”. Jako osoba wątłej budowy i wąskich stopach nie czułem się w nich w stu procentach komfortowo, jednak przy odpowiednim dowiązaniu, nie sprawiało mi to dużych problemów, nawet gdy miałem założoną cienką skarpetę.
 

Sprawdź skarpetki do biegania
 

Zaletą użycia tkanej cholewki jest też jej „oddychalność”. Nie jest to oczywiście model, w którym nie można się zagotować, jednak dla mnie komfort termiczny był akceptowalny. Nie miałem okazji biegać w nich w bardzo ekstremalnych i wysokich temperaturach (powyżej 30 stopni Celsjusza), jednak przy 25-26 stopniach dawały sobie radę. Po przebiegnięciu około 20 km w takich warunkach dało się wyczuć lekką wilgoć wewnątrz buta i na skarpetach, ale nie można wpadać w skrajność. Temat termiki jest oczywiście dość indywidualną kwestią i każdy może odczuwać jak inaczej. Dla mnie jednak wersja piąta została pod tym kątem poprawiona.

Nieco gorzej jest z nasiąkaniem samej tkaniny. Po wbiegnięciu w błoto lub wodę przez dłuższą chwile można czuć, że woda nie wydostaje się z wewnątrz tak szybko jak byśmy tego chcieli. But nie przemaka super szybko, ale gdy woda jednak dostanie się do wnętrza, trudniej jest jej się wydostać. Choć jest i tak lepiej niż w Speedgoat 4.

To co mi jednak najbardziej przeszkadzało w trakcie biegu, to głębokość cholewki. Mam tutaj na myśli miejsce przy kostce. Zmieniona konstrukcja spowodowała, że po włożeniu stóp do butów wyczuwałem lekki ucisk po zewnętrznej stronie pod kostką (dokładnie w miejscu, gdzie konstrukcja jest lekko zaokrąglona).

Przeszkadzało to przez pierwsze 2-3 kilometry, potem się uspokajało, natomiast to odczucie pojawiało się przy każdy włożeniu butów. Po pierwszym treningu miałem to miejsce lekko obite, ale to był jeden, jedyny raz. Na szczęście było to tylko w minimalnym stopniu odczuwalne przeze mnie przy szybszym zbieganiu, niemniej był to problem, którego nie miałem w poprzedniej wersji.

Pięta w butach Hoka One One Speedgoat 5 1123157-OSBN

Miękkość – tak. Dynamika – niekoniecznie

Kiedy ktoś pyta mnie jaki but na biegi ultra to pierwszą moją myślą jest właśnie Speedgoat. Wynika to głównie z ilości pianki jaką posiada ten model. Nie jest to oczywiście największy poziom amortyzacji jaki w swojej ofercie posiada Hoka, ale jest na tyle dużo, że spokojnie radzi sobie na długich trasach.

Nie ma co ukrywać, to jest miękki but. Dla mnie za miękki, ale to kwestia indywidualna. Nie jestem ultrasem, nie ważę dużo (ok. 70 kg), więc nie bardzo mam jak wykorzystać jego potencjał. Co nie oznacza, że uważam to za wadę. Wręcz przeciwnie. Przy dłuższych trasach większa ilość pianki jest nawet zalecana. Mój najdłuższy dystans przebiegnięty w tym modelu to nieco ponad 30 km. Niby niewiele, ale wystarczająco dużo, żeby ocenić komfort. I podobnie jak w przypadku starszego brata, nowy Speedgoat zachowuje się tak samo.

Buty Hoka One One Speedgoat 5 1123157-OSBN

Zarówno na pierwszym, jak i trzydziestym kilometrze odczucia mojego komfortu były podobne. Było miękko, stopy nie wyczuwały podłoża (co akurat w moim przypadku nie do końca jest dobre, bo jednak wolę czuć to po czym biegnę), dzięki czemu nie występowały żadne odciski na spodzie moich stóp. Dodatkowo bardzo ciężko było wyczuć nadepnięty, ostrzejszy element wystający z ziemi. Trzeba się naprawdę postarać, żeby ta pianka pozwoliła na jej przebicie w trakcie biegu. To akurat przydatna „opcja” podczas szybszych zbiegów, kiedy nie zawsze patrzymy na co dokładnie stawiamy stopę.

A jeśli jestem już przy szybkości to napomnę tylko o dynamice, która w mojej ocenie jest minimalnie większa niż w poprzedniku. Żeby to bardziej zobrazować – jeżeli dynamikę w Speedgoat 4 oceniłbym na 4/10, to w przypadku Speedgoat 5 będzie to 4,5/10. Różnica jest niewielka, ale jednak jest. Wynika to z zastosowania innego rodzaju pianki w nowej wersji, która teoretycznie tą dynamikę ma poprawiać, ale w praktyce prócz nieco większej sztywności wyczuwanej przez mnie w przedniej części buta, nie zmieniła nic.

Specjalnie wspomniałem o sztywniejszej przedniej części, ponieważ to głównie na niej lądowałem. Wynika to oczywiście z mojej techniki biegu, ale sama konstrukcja buta też mi to ułatwiała. Wciąż występuje tu tzw. łódeczkowatość czyli mocne wygięcie przedniej i tylnej części buta, dzięki czemu łatwiej na tym przodostopiu lądować.

Jednak jest to też duża zaleta dla osób lądujących na pięcie, ponieważ takie ułożenie zdecydowanie wspomaga cały ruch przetoczenia mimo niskiego dropu (4 mm), który przy innej konstrukcji buta może powodować spore problemy dla takich biegaczy związane z mocniejszym obciążeniem tylej taśmy (ścięgno Achillesa i łydka).

Łukasz Biela na zbiegu

Największy problem w przypadku amortyzacji sprawiała mi stabilność. But jest miękki i jednocześnie dość wysoki, co sprawiało mi lekkie problemy przy zbiegach w nierównych terenie. Na szczęście nie zrobiłem sobie krzywdy, ale zdarzało się, że przez przypadek kopnąłem w jakiś kamień albo zahaczyłem podeszwą o wystający konar. Teoretycznie w każdym bucie mogą takie sytuacje wystąpić, jednak w Speedgoat’ach dużo łatwiej o nie. Dodatkowo wydaje mi się, że ze względu na swoją budowę może być nieodpowiedni dla osób, które mają tendencję do wykręcania sobie kostek.

Bez wpadania w skrajność

Starałem zabierać się tego buta w przeróżny teren – szutry, leśne ścieżki, polne drogi, kamieniste szlaki w górach, błotniste regle. Przebiegły po zróżnicowanych nawierzchniach, bo też do takich zostały stworzone. Jako but z dużą ilością amortyzacji, wykorzystywany głównie w górach na dystansach ultra, takich terenów można się tam spodziewać.

I mimo, że podeszwa uległa delikatnej modyfikacji poprzez nieco inne ułożenie klocków (oraz zmianę ich kształtu), to nadal jest to but, który zdecydowanie lepiej radzi sobie na suchej i w miarę równiej nawierzchni niż w trudnym, sypkim terenie. Wynika to głównie z wysokości klocków, które mimo, że wystają z podeszwy na około 5 mm, to jednak nadal są zbyt niskie, by wgryzać się w niektóre nawierzchnie. Oczywiście ciężko mieć pretensje do producentów, nie mniej warto mieć to na uwadze przed zakupem.

Podeszwa zewnętrzna w butach Hoka One One Speedgoat 5 1123157-OSBN

Sprawdź buty do biegania Hoka


W ogólnej ocenie – z pracy bieżnika byłem zadowolony. Tam gdzie tego potrzebowałem but przytrzymywał się nawierzchni. Ze względu na to, że nienawidzę podbiegać w górach, najbardziej zawsze zależy mi na dobrym trzymaniu podczas zbiegu i tutaj tak było. Zdarzało mi się nawet biegać w nim podczas deszczu i też nie zauważyłem gorszej trakcji, choć nie ukrywam, że miałem okazję biegać w butach, które lepiej łapią się mokrych nawierzchni, ale nie wpadałbym w skrajność.

Dodam tylko, że raczej unikałem biegania w nich stricte po drogach asfaltowych, ze względu na wytrzymałość gumy. Jeżeli jest to krótki i sporadyczny dobieg to raczej nie będzie z tym problemu, natomiast jeżeli ktoś chciałby w nim biegać głównie po trasach, gdzie asfaltu jest więcej niż terenu, to powinien raczej zerknąć na modele przeznaczone na drogi asfaltowe, bo inaczej szybko pozbędziemy się wystających klocków.

Łukasz Biela na podbiegu

Podsumowanie

Nie będę ściemniał, że Speedgoat 5 jest moim pierwszym wyborem, kiedy jadę w góry, bo nie jest. Ale nie wynika to z faktu, że to jest zły but tylko z tego, że jest to but przeznaczony dla innego rodzaju biegacza niż jestem ja. Przede wszystkim uważam, że to dobra opcja dla cięższych osób, które dzięki dużej ilości pianki będą dobrze zabezpieczać swoje stawy przed większymi obciążeniami.

Jest to też bardzo dobra opcja dla lżejszych biegaczy, ale pokonujących jednorazowo zdecydowanie więcej niż 42 km. Natomiast to co jest najważniejsze w przypadku tego modelu, to jego całościowa konstrukcja, bo dzięki swojej budowie but sprawdzi się zarówno na spokojnych, leśnych ścieżkach jak i również w górskich i bardziej zaawansowanym terenie.

 Na koniec powtórzę jeszcze raz – jeżeli zdecydujecie się na ten model to przed zakupem warto go zmierzyć. Dzięki temu będziecie mieli pewność, że nie jest za ciasny, za szeroki, za luźny, za twardy, za miękki etc. To wszystko dla Waszego dobra (i waszego portfela :D).

Łukasz Biela
Sklep Biegacza

Zobacz również:

Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się