• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
16 Czerwca 2021

adidas adizero Boston 10 – pierwsze wrażenia

adidas adizero Boston 10 – pierwsze wrażenia

Model adidas adizero Boston doczekał się swojej 10. edycji, która już z wyglądu nie przypomina swojego poprzednika. Na pierwszy rzut oka konstrukcją bliżej im do adizero Adios Pro, które w ubiegłym roku notowały kolejne rekordy świata na dystansie półmaratonu, zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Co w sobie kryją nowe, cenione przez wielu "Bostony" i jakie są pierwsze wrażenia z biegania w nich? Od kilku tygodni sprawdza to Emilia Mazek, zawodniczka GKS Wilga Garwolin, na co dzień pracująca w Sklepie Biegacza Warszawa-Powiśle.

Przyznam, że z modelem Boston jestem związana sentymentalnie. Biegam w nich od 5.edycji i z każdą kolejną żartuję, że Bostonów nigdy za wiele. To adizero Boston był moją pierwszą startówką. To na nie zdecydowałam się, gdy po raz pierwszy pokonałam 10 km poniżej 40 min w 2016 r. [obecny rekord życiowy Emilii to 36:50 ]. Przyznam, nie zwracałam uwagi wówczas na kwestie estetyczne, poszukiwałam troszkę szybszego buta.

Zakup okazał się strzałem w dziesiątkę. Biegałam w nich głównie dystanse 5 i 10 km, a także treningi tempowe. Z czasem moja biegowa szafa zapełniła się i innymi, jeszcze szybszymi butami, które lepiej sprawdzają się jako startówki, a tym samym rola Bostonów troszkę się dla mnie zmieniła – na bardziej treningową, głównie na biegi ciągłe w drugim zakresie czy treningi tempowe z dłuższymi odcinkami, ale zdarzało się i założyć je na krótsze rozbiegania.

W przypadku najnowszej edycji, która trafiła w moje ręce, trzeba przyznać, że Boston przeszedł dużą zmianę! Przede wszystkim urosła podeszwa.

adidas adizero Boston 10 vs. adidas adizero Boston 9
adidas adizero Boston 10 vs. adidas adizero Boston 9

 

Sprawdź adidas Adizero Boston 10

 

Pod stopą czuć dość sztywną platformę z dużej ilości pianki. Nie jest jednak tak miękko jakby się wydawało, ale jest bardzo sprężyście. W modelu zastosowano znaną z wersji Adios Pro technologię EnergyRods, czyli pięć, węglowych elementów, które naśladują kości śródstopia, a ich zadaniem optymalizacja ekonomiki biegu.

Tyle, że na tle Adiosa Pro, czuć, że nowy Boston jest na pewno znacznie cięższy. Czuć podobną sztywność pianki Lightstrike Pro. But dobrze się wybija, ale jak dla mnie nie ma efektu "wow". Boston w przeciwieństwie do Adiosa nie wymusza aż tak biegania ze śródstopia, jest bardziej stabilny. To taki typowy but treningowo-startowy. Dość szybki, ale też bezpieczny.

Cholewka bardzo dobrze trzyma stopę, a w połączeniu z szeroką podeszwą jest naprawdę stabilnie. Zmienił się wygląd, ale jak dla mnie przy pierwszych wrażeniach przeznaczenie pozostało takie samo. To nadal but do szybszego biegania. Odbicie jest bardzo dynamiczne i podczas biegu mam wrażenie wypychania do przodu. Można w nim biegać wolno, ale zdecydowanie przyjemniejsze jest bieganie żwawszym tempem. Adidas adizero Boston 10 to taka treningowa i troszkę cięższa wersja Adiosa Pro.

Na pełną recenzję potrzeba je bardziej obiegać, więc biorę się do roboty i za jakiś czas podzielę się pełną opinią. Pokuszę się również chyba o ich sprawdzenie podczas najbliższego, niedzielnego startu na dystansie 10 km podczas biegu Avon Kontra Przemoc, który odbędzie w rodzinnym Garwolinie.

Bestsellery Zobacz więcej

Zapisz się do newslettera i odbierz 10% rabatu na pierwsze zakupy!

Zapisz się