• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
12 Maja 2022

52,29 km i I miejsce w kategorii na świecie – Kamil Jeremicz po Wings for Life World Run

52,29 km i I miejsce w kategorii na świecie – Kamil Jeremicz po Wings for Life World Run

Wings for Life World Run to wyjątkowe wydarzenie, które już na stałe wpisało się w majowy kalendarz biegów. Zawodnicy równocześnie w różnych zakątkach świata o tej samej porze ruszają na trasę biegu. Zatem dla jednych środek dnia, dla innych – nocy.

W tegorocznej edyji udział można było wziąć na dwa sposoby: w zorganizowanych wydarzeniach m.in. w Polsce, Niemczech, Szwajcarii, Austrii czy Japonii lub w dowolnym miejscu z aplikacją. Jak informują Organizatorzy – w 165 krajach wystartowało 161 892 uczestników (większość z aplikacją) i zebrano łącznie 4,7 mln Euro (100% wpisowego przeznaczone jest na badania).

Bieg Wings for Life World Run znany jest z nietypowego przebiegu zmagań. Tu do mety dociera każdy, bo to ona goni zawodników. 30 minut po starcie, na trasę wyrusza tzw. Samochód Pościgowy – meta, który kolejno wyprzedza biegaczy oraz uczestników na wózkach. Gdy ich dogoni – kończą swoje zmagania. Wraz z upływem czasu samochód stale przyspiesza.

Najdalej w stacjonarnym biegu w Polsce zorganizowanym w Poznaniu, w którym udział wzięło blisko 8 tys. osób dobiegli: Dariusz Nożyński (63,9 km – drugi wynik na świecie, za Japończykiem Jo Fukudy – 64,4 km) oraz Patrycja Talar – 53,4 km (drugi wynik na świecie za Niną Zariną, która w Kalifornii biegła z aplikacją – 56 km).

W Poznaniu wystartował również Kamil Jeremicz, którego na co dzień można spotkać w Sklepie Biegacza w Gdańsku. Uzyskał rewelacyjny wynik 52,29 km, plasując się na 30 pozycji na świecie oraz pierwszej w kategorii M18. Jakie były jego wrażenia z biegu? Zapraszamy do rozmowy!

Odpocząłeś po starcie?

Kamil: Już teraz tak. Najgorzej było w poniedziałek/wtorek. Wczoraj myślałem już o bieganiu, ale pewnie dopiero dzisiaj wyjdę na jakieś krótkie wybieganie 8-10 km.

Jak wrażenia po biegu?

Kamil: Wrażenia super. Dla mnie Wings to najlepiej zorganizowana impreza w Polsce, ze względu na klimat, ludzi, ale też tą inną specyfikę tego biegu. Nie masz wytyczonej mety, po prostu uciekasz jak najdalej. To meta goni Ciebie.

Przed biegiem wspominałeś, że celujesz w 50 km, ale dało się wyczuć lekką niepewność. Ostatecznie nabiegałeś 52,29 km. Sądziłeś, że 50 km to realny plan?

Kamil: Myślałem, że raczej tak. Nie przygotowywałem się jednak w ogóle pod długie bieganie. Nie wiedziałem czy starczy sił. W tym roku zrobiłem jedynie dwa wybiegania po 25 km. I to był max dystansowy na raz. Mimo to wynik wydawał się realny, ale wszystko się mogło wydarzyć, choćby ze względu na pogodę.

Chciałem też ruszyć delikatnie wolniej. Planowałem tempo po 4:10 min/km, potem chciałem przyspieszyć. Aby uzyskać wynik 50 km musiałem utrzymać średnie tempo ok. 4:08 min/km. Chciałem ruszyć wolniej, ale okazało się, że pierwsze 2 km trasy są z górki, więc zacząłem nieco szybciej. Koledzy z którymi się umawiałem na starcie ruszyli dużo szybciej poniżej 4 min/km, więc zacząłem biec po prostu swoje.

Po drodze nieoficjalnie poprawiłeś też swój wynik w maratonie? [maraton w 2:49:30 przy wcześniejszym oficjalnym rekordzie 2:59:31]

Kamil: Tak, ale tego akurat się nie spodziewałem. Ruszyłem po ok. 4:05, potem lekko przyspieszałem. Pierwszą połówkę na dystansie maratońskim miałem wolniejszą niż drugą, były to czasy odpowiednio 1:25:30 i 1:24. Tak się złożyło, że po ok. 10 km utworzyła się grupa około 10 osób m.in. z Patrycją Talar, która wygrała wśród kobiet i była druga na świecie. Potem już dogadaliśmy się z Patrycją, że będziemy to ciągnęli do "mety", ustaliliśmy, że będziemy się zmieniać, spróbuję ją poprowadzić do ok. 40-45 km, zobaczymy co się wydarzy w trakcie.

Miałeś jakiś kryzys?

Kamil: Dopiero po 3h biegu, tak na ok. 45 km, gdy Patrycja zaczęła mi delikatnie odchodzić, motywowany przez osoby w pobliżu m.in. panie na rowerze utrzymałem jeszcze tempo przez ok. 2 km. Potem największy kryzys miałem na 49 km, gdzie już wiedziałem, że te 50 km zrobię. Nagle musiałem stanąć, bo coś mnie spięło w plecach, chyba już zmęczenie dawało się we znaki. Wylałem na siebie 1,5 litra wody i poczułem się ok. Tak naprawdę potem ostatnie 2 km przebiegłem najszybciej z całego biegu – po ok. 3:55 min/km. Goniłem dwóch biegaczy.

Czyli miałeś siły, by na końcówce przyspieszać?

Kamil: Tak, myślę, że jeszcze z 5 km bym tak pociągnął. Auto już w tym momencie jechało z prędkością 26 km/h, więc wiadomo było, że już nie będzie możliwości ścigania się.

[Prędkości samochodu pościgowego na Wings for Life

  • 0,5-1 h po starcie – 14 km/h
  • 1-1,5 h po starcie – 15 km/h
  • 1,5-2 h po starcie – 16km/h
  • 2-2,5 h po starcie – 17 km/h
  • 2,5-3 h po starcie – 18 km/h
  • 3-3,5 h po starcie – 22 km/h
  • 3,5-4 h po starcie – 26 km/h
  • 4-4,5 h po starcie – 30 km/h
  • 4,5-5 h po starcie – 34 km/h ]

Wspomniałeś, że zrobiłeś tylko dwa dłuższe wybiegania, to jak wyglądały Twoje treningi?

Kamil: Nie myślałem o Wingsie jako imprezie docelowej, bardziej skupiałem się na 5 i 10 km. Miałem z tyłu głowy, że to impreza w której startuję co roku. Raz się udało 42, potem 45 km – gdzieś myślałem więc o tych 50 km. Oczywiście na takim dystansie się wszystko może wydarzyć. Ale ostatecznie cały czas wyprzedzałem, udało się.

Trochę siebie nazywam profesjonalnym amatorem. Wiem, że w tygodniu potrzebuję 2 treningów szybkościowych, aby budować też bazę szybkości. Nie mam jednak parcia, jak nie zrobię treningu, to nie mam czegoś takiego, że się tym przejmuję.

 

Zadowolony jesteś z pierwszego miejsca w kategorii na świecie?

Kamil: Wings to nie jest impreza gdzie zdobywa się nagrody. Nikt raczej pod tym kątem nie patrzy, może z 1% biegaczy. Większość biegnie charytatywnie. Fajnie było zobaczyć, że wyprzedziłem inne osoby na świecie, ale bardziej chyba byłem zadowolony, że złapałem się w pierwszą 10. lokalnie, byłem 7. wśród mężczyzn w Polsce.

To Twój najdłuższy dystans?

Kamil: Najdłuższy na ulicy, kiedyś biegłem TriCity Trail 80 km, ale to był bardziej marszobieg. Tam bardziej była przygoda, tu bieg o zdecydowanie wyższym tempie.

Nie mogę pominąć tego pytania, na jakie buty postawiłeś?

Kamil: Pobiegłem w ASICS Metaspeed Sky, chociaż biegłem w nich dopiero drugi raz. Pierwszy raz założyłem na trening tempowy 4x3 km, uznałem, że tak dobrze się w nich biegnie, że będę je oszczędzał na starty. Byłem bardzo zadowolony, buty lekkie, startowe. Dla mnie pod kątem maratonu idealne. Nie czułem zmęczenia, nogi na drugi dzień też nie były super zakwaszone, najbardziej uda ucierpiały, ale łydki jak nowe. Przyznam, że właściwie pierwszy raz po takim dystansie, nie czułem takiego zmęczenia jak to bywało po założeniu typowych bardziej minimalistycznych startówek.
 

Sprawdź buty startowe

 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?

Kamil: Zaczęło się jakoś kilka lat temu. Wkręcił mnie Tata, który biega od kilkunastu lat. Jeździłem z nim na jego starty. Trochę więc przez niego zacząłem biegać.

Szybko okazało się, że masz do tego predyspozycje?

Kamil: Za dziecka sport nie był mi obcy. Grałem w piłkę, uprawiałem inne dyscypliny, byłem z tych, co niemal cały czas siedzieli na dworze. Pamięć mięśniowa jakaś została.

Twoi rówieśnicy patrzyli na Ciebie dziwnie, gdy zaczynałeś biegać?

Kamil: Różnie. Nie ma co ukrywać, wciąż jest mało osób, które zaczynają biegać w wieku poniżej 20 lat. Jak już się kogoś spotyka, to są to osoby, które zazwyczaj biegają na poziomie bardziej profesjonalnym. W moim rodzinnym mieście włączyłem się od razu w grupę biegową, ta bardzo dobrze mnie przyjęła, więc nie było bariery wiekowej.

Wiele osób może kojarzyć Ciebie z roli „zająca” podczas różnych biegów, skąd pomysł na zostanie pacemakerem?

Kamil: Już właściwie w szkole mocno udzielałem się społecznie, czy to w formie wolontariatów czy wyjazdów. Obecnie w bieganiu nie zależy mi na wynikach, kiedyś bardzo się o nie biłem, a z czasem pomyślałem, że mogę pomóc innym, tym którym jak mi kiedyś, zależy na pokonywaniu swoich barier.

Poza rolą pacemakera, jesteś też znany ze swoich barwnych strojów. Skąd z kolei pomysł na przebieranie się?

Kamil: To prawda, przebieram się często, nawet bez okazji. Jest to dla mnie w pewnym sensie motywacja. Zauważyłem, ze czasami jak założę nietypowy strój, to pobiegnę szybciej. Jednocześnie do biegania dodaje się trochę dystansu. Jest też więcej zabawy dla kibiców, uśmiechów na ich twarzach. Dzieci na biegach od razu wołają i chętnie przybijają piątkę, mi to daje radość. Stroję wybieram często spontanicznie, czasami na kilka godzin przed biegiem.

Gdybyś miał spojrzeć z perspektywy lat, co Ci dało bieganie?

Kamil: Na pewno poznałem mega dużo ludzi, których nie poznałbym zapewne nigdy w życiu. Teraz, gdybym spojrzał na mapę Polski, to mógłbym pojechać niemal do każdego miasta i miałbym nocleg czy też bez problemu znalazłbym znajomego z którym mógłbym podzielić swoją pasję. Dało mi tez dużą pewność siebie. Poza znajomymi, na pewno wyróżnić warto pozytywne kwestie zdrowotne. Nie bez powodów bieganie jest jedną z najprostszych form ruchów prozdrowotnych. Bieganie rozwija nie tylko biegowo ale i psychicznie.

A zmieniło się na przestrzeni lat Twoje podejście do biegania?

Kamil: Przez pierwsze 2 lata biegania można powiedzieć była walka o rekordy, niemal tydzień w tydzień jakieś starty. Pojawiały się wygrane w kategoriach, ale z czasem spojrzałem na to trochę inaczej. Teraz patrzę, gdzie mogę wystartować by połączyć to z podróżowaniem czy już wspomnianą, pomocą innym zawodnikom.

Kamil Jeremicz

Na co dzień można też spotkać Ciebie w Sklepie Biegacza w Gdańsku. Połączyłeś pasję z pracą?

Kamil: Odnajduję się w tym. Mamy ekipę biegową, nie czuję, że przychodzę tylko do pracy, mam tu dużą frajdę. Praca daje mi możliwość cały czas poznawania nowych ludzi, którzy również mają biegową zajawkę.

Zobacz więcej:

Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się