• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
29 Kwietnia 2022

Obawiałem się czy utrzymam tempo, które pozwoli zejść poniżej 3h – Albert Waśniewski po 39. Vienna City Marathon

Obawiałem się czy utrzymam tempo, które pozwoli zejść poniżej 3h – Albert Waśniewski po 39. Vienna City Marathon

Maraton ma w sobie magię liczb. Nie tylko związaną z samym dystansem 42 km 195 m, który zwłaszcza na początku biegowej przygody przeraża. To również swego rodzaju "magia czasowa" – walki o upragniony wynik. Każdy wyznacza swój cel, ale po latach obserwacji można wyróżnić, że dla amatorów często dwie bariery są szczególnie znaczące – złamać 4h albo 3h na królewskim dystansie.

O ile 4h poprzedzone odpowiednimi przygotowania są do zrealizowania niemal dla każdego [średnie tempo biegu do utrzymania to 5:41min/km], to 3h nie są już tak łatwo osiągalne [średnie tempo 4:15 min/km].

Uporać się z tą drugą "magiczną" barierą w debiucie podczas startu w 39. Vienna City Marathon udało Albertowi Waśniewskiego, którego na co dzień można spotkać w Sklepie Biegacza Warszawa Powiśle. Na mecie zameldował się z rezultatem 2:57:17. Jak mu się biegło? Jaki miał plan na start? Zapraszamy do rozmowy.
 

Jak wrażenia ze startu w 39. Vienna City Marathon?

Albert: Wrażenia na biegu zagranicznym zawsze są powiązane z niesamowitą atmosferą, pozytywną energią, którą przekazują kibice licznie zgromadzeni prawie na każdym kilometrze trasy. Dodatkowo był to mój debiut na dystansie maratońskim, więc słowa tego nie oddadzą. Życzę każdemu takiego debiutu...

Od początku celowałeś w złamanie 3h?

Albert: Założenie było takie, aby zejść poniżej tej granicy czasu i udało się to bez problemu. Myślę, że na dużym spokoju i z bezpiecznym zapasem. 

Jakie były Twoje największe obawy przed pierwszym startem w maratonie? Były słuszne?

Albert: To dobre pytanie… Obawy były związane z tym czy na pewno utrzymam tempo, które pozwoli mi zejść poniżej 3 godzin. Oczywiście drugim istotnym elementem była obawa co do warunków pogodowych w Wiedniu :-). Jednakże pogoda była idealna (choć mówi się, że pogoda „nie biega”, ale wiemy jak to jest na trasie tak długiego biegu).

Najtrudniejszy moment na trasie? Był taki?

Albert: Może to zabrzmi dziwnie, ale szczerze odpowiem że takiego momentu nie było. Spokojnie kontrolowałem tempo od samego początku biegu. Zacząłem zachowawczo, a potem na końcowych kilometrach było jeszcze sporo energii, aby biec do mety w komfortowych warunkach.

[Albert pierwszą połowę pokonał w 1:30:10, a drugą – 1:27:07].

Jak wyglądały Twoje przygotowania do debiutu?

Albert: Co do moich przygotowaniach, to nie było ich zbyt wiele. Starałem się robić 3-4 treningi w tygodniu, dodatkowo grałem w piłkę nożną. Poza tym, jako support miałem 8 dni biegowych (pokonałem w tym czasie ok. 170 km.) nad morzem w ramach projektu Baltic Tour, gdzie Krzysztof Szwedzik miał do pokonania 550 km w 20 dni.

Albert Waśniewski

Czy w tych przygotowaniach do maratonu trenowałeś wg planu czy raczej wychodziłeś po prostu pobiegać?

Albert: Miałem coś na zasadzie planu, który był dość elastyczny, dopasowany do mojego trybu życia i aktywności. Treningi (2-4 w tyg.), opierały się na różnych jednostkach treningowych, ale tak jak wspomniałem wcześniej, nie był to plan długofalowy, czy też rozbudowany. Głównie chodziło o to, aby wyjść pobiegać… 

Kiedy zrodził się pomysł na start w maratonie?

Albert: Pomysł na maraton w Wiedniu pojawił się w styczniu, o ile pamięć mnie nie myli… Wiele osób wspominało mi, że to dystans bardzo zdradliwy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się mityczna „ściana”, a pobiegnięcie w granicach 3 godzin, to nie jest taka prosta sprawa. Mam coś takiego w sobie, że lubię przekraczać swoje granice i stawiać nowe wyzwania.

Spodobał Ci się maratoński dystans?

Albert: Dystans maratoński przypadł mi do gustu, bardzo przyjemnie biegnie z innymi uczestnikami biegu. Czas leci szybko, nie odczułem długości dystansu.
Po samym maratonie czułem się naprawdę dobrze, następnego dnia wstałem bez problemu z łóżka :-).

Kiedy właściwie zaczęła się Twoja biegowa przygoda?

Albert: Zawsze byłem aktywny, grałem dużo w piłkę nożną, a co do samego biegania… Przeważnie biegałem sam dla siebie pod kątem kondycyjnym.
W 2014 roku, udało mi się zaliczyć kilka biegów ulicznych na dystansie 5 km. Nigdy nie robiłem wielu kilometrów w ciągu roku, moje bieganie jest bardziej dla zabawy, mam z tego „fun”, a przy okazji jak na moje oko solidne wyniki. Olimpijczykiem już nigdy nie będę… Niestety :-).

Na koniec jak to już u nas bywa, nie da się pominąć tematu obuwia, jak wrażenia ze startu w modelu adidas Adios Pro 2?

Albert: Buty spisały się rewelacyjnie. Dobrałem odpowiedni rozmiar na tak wymagający dystans. Sam model buta od marki adidas to prawdziwy „bolid wyścigowy”. Bardzo responsywny, dynamiczny, a przy tym wygodny but. Na trasie spisał się wyśmienicie, nie miałem też żadnych problemów z przyczepnością, czy stabilnością. Jeśli miałbym opisać but jednym słowem, napiszę… PETARDA.

 

Sprawdź adidas Adizero Adios Pro

 

Przeczytaj również rozmowę z Emilią Mazek, 3. najszybszą zawodniczką z Europy o jej wrażeniach ze startu: Może wynik na to nie wskazuje, ale cały bieg to jeden wielki kryzys – Emilia Mazek po starcie w 39. Vienna City Marathon.

Zobacz więcej:

Ocena: 0
Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się