• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
7 Lipca 2021

Dominika Baćmaga: powiedziałam sobie – teraz muszę, to jest mój moment…

Dominika Baćmaga: powiedziałam sobie – teraz muszę, to jest mój moment…

Dominika Baćmaga, zawodniczka AZS AWF Warszawa, choć nie wywalczyła medalu, to można ją uznać za jedną z największych wygranych minionych 97. PZLA Mistrzostw Polski w Lekkoatletyce rozegranych w Poznaniu. Specjalizująca się na dystansie 400 m sprinterka wykazała się niesamowitą wolą walki, spełniając marzenie sportowca jakim jest wyjazd na Igrzyska Olimpijskie. 

Dotąd jej największym sukcesem jest złoty medal Młodzieżowych Mistrzostw Europy w sztafecie 4x400 m, które rozegrane zostały w Bydgoszczy w 2017 r. W biegu indywidualnym zajęła wówczas 6. miejsce.  Była jedyną Polką, która zakwalifikowała się wtedy do biegu finałowego. Było to zwieńczenie wytrwałości i cierpliwości.

Dominika Bacmaga
Dominika Baćmaga Fot. Anna Kiełbasińska

W 2018 r. już w zmaganiach seniorskich zajęła 6 miejsce z rezultatem 52.87 w mocno obsadzonym finale. Potem przyszły słabsze sezony aż do najważniejszego startu jakim były tegoroczne Mistrzostwa Polski, które pod kątem wyników okazały się historyczne.

Rywalizacja o miejsce w sztafecie 4x400 metrów na Igrzyska Olimpijskie w Tokio wyraźnie wywindowała poziom. Chętnych było sporo, miejsc niewiele. Dominika szansę wykorzystała. Zmagania zakończyła na 6. pozycji z nowym rekordem życiowym.

Wyniki 400 m 97. PZLA Mistrzostwa Polski

  1. Natalia KACZMAREK 50.72 PB
  2. Justyna ŚWIĘTY-ERSETIC 51.52
  3. Małgorzata HOŁUB-KOWALIK 51.77
  4. Iga BAUMGART-WITAN 52.17
  5. Anna KIEŁBASIŃSKA 52.20 SB
  6. Dominika BAĆMAGA 52.71 PB
  7. Kinga GACKA 52.77
  8. Aleksandra FORMELLA 53.68

Dominika aktualnie przebywa na zgrupowaniu w Zakopanem. Udało się jej jednak znaleźć chwilę na rozmowę w trakcie luźniejszego treningu.

Przede wszystkim gratulacje nowego rekordu życiowego i dostania się do kadry reprezentującej Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Czy jeszcze miesiąc temu przed Mistrzostwami Polski dawałabyś sobie szansę, że dołączysz do sztafety?  

Dominika Baćmaga: Właściwie od początku przygotowania pod ten sezon, czyli od września, mierzyłam w ten cel. To był mój priorytet, coś o co chcieliśmy walczyć, choć nie było to łatwe. Były różne komplikacje.

Jeżeli chodzi o czas na miesiąc przed – tak, dawałam sobie szansę. Wychodziło to również z treningów, że jestem na to gotowa. Jednak na 10 dni przed już niekoniecznie. Wcześniej pojawiły się komplikacje, rozchorowałam się, musiałam brać antybiotyk, który osłabił organizm.

Po zakończeniu antybiotyku musiałam wystartować na 400 m, też zresztą w Poznaniu. Na równo 10 dni przed biegiem eliminacyjnym na MP zaliczyłam najgorszy start w życiu [Dominika wystartowała w Athletics Grand Prix na stadionie Golęcin]. 

Bieg zakończyłam z dramatycznym wynikiem [54.73], na dodatek zasłabłam po biegu. Po tym co się stało upadłam psychicznie bardzo mocno, bo zdałam sobie sprawę, że zaraz są Mistrzostwa Polski, a ja biegam prawie 54.8.


Dominika Bacmaga

Sprawdź ofertę produktów marki Nike

 

Patrząc na wynik podczas MP, udało się pozbierać przed startem?

Dominika Baćmaga: Samej by mi się nie udało. Przy pomocy psychologów, mocnym samozaparciu, udało się skupić na 2 najważniejsze biegi podczas MP maksymalnie. Powiedziałam sobie – teraz muszę, to jest mój moment, nie mogę tego przegapić, to jest najważniejszy bieg w moim życiu, walczę o to, o co tak bardzo marzyłam od początku swojej kariery. 12 lat zmierzałam do tego. Pełne skupienie, dyspozycja, fakt, że organizm podniósł się po antybiotykach sprawiło, że się udało.

Co czułaś na mecie finałowego biegu?

Dominika Baćmaga: Nie jestem w stanie tego opisać. To chyba najlepiej zobaczyć po zdjęciach albo obejrzeć relację, choćby ten moment po biegu, gdy jest pokazanych 5 wyników. Niestety dość długo czekałam na swój rezultat. Nie wiedziałam do końca czy jestem 6 czy 7.

Za metą czas mi się bardzo dłużył, ale gdy zobaczyłam swoje nazwisko na 6 pozycji z wynikiem 52.71, to po prostu trzeba usłyszeć co tam się działo. Nie widać co prawda kto krzyczy, ale ja mówię, że to ja. Gdy weszłam do namiotu po biegu, to wyłam ze szczęścia, tego nawet nie można nazwać płaczem. Było mnie słychać na pół stadionu. Radość przeogromna, nigdy aż takiej nie przeżyłam. Spełnienie. Wiedziałam, że było tak ciężko strasznie przez cały rok, nie tylko, że tak powiem za przeproszeniem, poprany był ostatni miesiąc, okropnie ciężki był cały okres przygotowawczy. Było bardzo dużo komplikacji. Ten fakt, że to się udało z takim trudem, to było coś niesamowitego.

Jak spojrzymy na wyniki, 400 m to jest jednym z najbardziej obleganych dystansów jeśli chodzi mocne zawodniczki, nie miałaś nigdy takiego kryzysu, że może jednak to nie jest dystans dla Ciebie, że ciężko będzie walczyć?

Dominika Baćmaga: Tak naprawdę biegałam 800 m. Mój ówczesny trener u którego trenowałam jeszcze w Płocku, nim przeszłam do Warszawy, Piotr Mieszkowski, zamienił mnie na 400 m. Miałam podbić się szybkościowo pod 800 m, mieć przyszłościowo zapas na pierwszych 400 m. Wypracować mocniejsze 400 m, ale z myślą o 800 m.

Gdy przeszłam do Warszawy do trenera Andrzeja Wołkowyckiego byłam przekonana, że przestawi mnie od razu na 800 m. Przez pierwsze 3 lata pytałam się – trenerze, to teraz już na 800 m? Uzyskiwałam odpowiedź, że jak będę biegać 54 s. To biegałam. Pytałam dalej – to teraz? Słyszałam, że 53 s trzeba biegać. To biegałam i 53. Jak już jednak pojawiło się z przodu 52, to już nie pytałam. Wiedziałam, że to już jest super wynik.

Byłam wtedy jeszcze młodzieżówką. Z dziewczynami [Aleksandrą Gaworską, Adrianną Janowicz i Mariolą Karaś] zdobyłyśmy złoto mistrzostw Europy w sztafecie 4x400 m w Bydgoszczy, ustanawiając przy tym młodzieżowy rekord Polski - 3:29,66. Z perspektywy czasu już nawet nie wyobrażam sobie obecnie przejścia na 800 m. Czuję, że lubię szybkie bieganie. Dłuższe bieganie czy ciągłe odcinki są dla mnie bardziej męczące.

Jakie plany przed Igrzyskami?

Dominika Baćmaga: Obecnie jestem na zgrupowaniu w Zakopanem. Po powrocie czekają różne sprawy do ogarnięcia, odebranie sprzętu olimpijskiego. 16 lipca mamy ślubowanie w PKOLu, a 17 lipca wylatujemy już do Japonii.

Dzięki za rozmowę! Jeszcze raz gratulujemy, życzymy zdrowia i trzymamy kciuki!

Więcej o biegowej pasji Dominiki w odcinku cyklu: Moja Biegowa Historia

 

Bestsellery Zobacz więcej

Zapisz się do newslettera i odbierz 10% rabatu na pierwsze zakupy!

Zapisz się