• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
21 Października 2022

Recenzja Salomon Speedcross 6 – najlepszy wybór na błoto?

Recenzja Salomon Speedcross 6 – najlepszy wybór na błoto?

Z czym kojarzy się jesień? Mnie osobiście z herbatą z miodem, kolorowymi, szeleszczącymi pod nogami liśćmi, krótkimi dniami, błotnistą przygodą...i Speedcrosem od marki Salomon, choć w ostatnich latach i naprzemiennie z jego młodszym bratem Wildcrossem.

Speedcross to model, który w różnych odsłonach towarzyszy mi na szlakach już od 2013 r. i stale chętnie do niego wracam. Nie będę ukrywać, że w ostatnich latach właściwie głównie na jesień-wczesną wiosnę. Po prostu na „suche” okresy w roku obecnie znaleźć można wiele lepszych propozycji do biegania w terenie, zwłaszcza że przyczepność odgrywa wtedy dużo mniejszą rolę.

Moja przygoda ze Speedcross zaczęła się od majowego biegu ultra – Biegu Rzeźnika niespełna 10 lat temu. Trochę z przypadku, za podium w kategorii cyklu z Biegiem Natury (dziś znanego jako City Trail), do wykorzystania miałam bon na buty Salomon. Tyle że oferta produktów dostępnych, zwłaszcza na polskim rynku, a tym bardziej w dziale butów do biegania dla kobiet w terenie – nie była tak szeroka jak teraz.

Na półkach był głównie Speedcross. Dzięki temu, że i edycja ówczesnego Rzeźnika poprzedzona była licznymi opadami deszczu, Speedcross sprawdził się tam wzorowo. Nie miałam żadnego problemu z pokonaniem 80+ km, choć przyznam z perspektywy ostatnich lat – mając dostęp do szerszego asortymentu, nie stawiam Speedcross w kategorii – buty na ultra. 

Buty Salomon Speedcross 6 L41743200

Sprawdź Salomon Speedcross

 

Gdy pojawiła się szansa przetestowania najnowszej 6. odsłony, nie wahałam się nawet chwili, choć „piątki” wciąż w dobrej kondycji, czekały w szafie na kolejny sezon wspólnego biegania. Byłam ciekawa aktualizacji, zwłaszcza że każda kolejna to prawdziwe wyzwanie dla producenta. Nie bez powodu, choć Speedcross dostępny jest na rynku już od 2006 r. – doczekał się dopiero 6. edycji. To swego rodzaju fenomen, gdy producenci przeciągają się w kolejnych odsłonach. Może i dlatego niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak długą historię ma ten model [przeczytaj historię modelu Salomon Speedcross]. Początkowo sądzono nawet, że jego "specjalizacja" – to wada, cieszyć się będzie małym powodzeniem, tymczasem to największa zaleta. 

Speedcross 6 sprawdzałam przez ostatni miesiąc głównie na urozmaiconych ścieżkach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego oraz w Borach Tucholskich. Jak dotąd największe rozczarowanie miałam 4. aktualizacją, dokładniej z zapiętkiem, który mi nie podpasował. Jakie są pierwsze wrażenia z użytkowania Speedcross 6? Czym różni się od poprzednika – Speedcross 5?

Jakie zmiany w Speedcross 6?

Na pierwszy rzut oka Speedcross 6 przypomina poprzednią wersję, wydaje się tylko zmianą kolorystyki, tymczasem aktualizacji jest więcej. Przypadła mi jasna barwa – biorąc pod uwagę, że lubię „wdepnąć w leśne błoto”, raczej wszyscy wokoło żartowali z tego. Dodałam tylko żartobliwie – to białe płótno, widocznie producent pozwala pomalować mi je na dowolne, leśne barwy. Oczywiście są dostępne i inne kolorystyki. Wiem też doskonale w teorii jak dbać o buty i je czyścić [czytaj: Jak dbać o buty do biegania? 10 najważniejszych wskazówek!], ale w praktyce zazwyczaj się śmieję, że buty piorę w śniegu. Chyba że ubłocone są po całości, wtedy już nie ma wyjścia, inaczej do szybkiego uszkodzenia cholewki krótka droga. 

Speedcross 6 stał się lżejszy, katalogowa waga męskiego to 298, a damskiego – 262 g. Dla porównania dla 5 było to odpowiednio 320 i 280 g. To typowa treningówka.

Różnica wagi w najnowszej odsłonie to zapewne między innymi i efekt nieznacznego obniżenia wysokości podeszwy. Teraz wynoszą one 32 mm (pięta) i 22 mm w przodostopie. W piątkach było to odpowiednio 35-25 mm. Drop pozostał na poziomie 10 mm. Teoretycznie może się to przekładać i odrobinę na stabilność w nierównym terenie, ale na to nigdy nie narzekałam, nie czuję pod tym kątem różnicy. Speedcross to but, w którym zawsze czułam się pewnie.

Do nadzwyczaj lekkich butów również nigdy nie należał, choć ma co prawda na swoim koncie wiele osiągnięć w prestiżowych biegach. W końcu to właśnie w tych butach triumfował w różnych biegach (w tym także w najbardziej prestiżowym UTMB), słynny Kilian Jornet, a sukcesy odnosił także inny wielki „ultras” – François D'Haene. Wreszcie także, główna idea powstania kultowych Speedcrossów brzmiała: „buty miały pomagać w wygrywaniu w zawodach górskich”. Niemniej w dzisiejszych czasach dąży się raczej do redukcji wagi obuwia, o czym Salomon zdaje się również pamiętać. Czołowi zawodnicy mają również większy wybór butów startowych. 

 

Sprawdź buty startowe w teren

 

Cholewka – na niższe temperatury

Przy pierwszym założeniu czuć minimalną zmianę w cholewce. Wydaje mi się bardziej przylegająca. Pozostał też charakterystyczny dla Salomona system wiązania Quicklace™ zapewniający łatwe i szybkie sznurowanie. Jest też niezbędna kieszonka, do której można zwinąć linki, aby nie plątały się w trakcie biegu. Tyle tylko, że w Speedcross 5 linki miały pętle doszyte do nakładek Sensifit bardziej na końcowych krawędziach, teraz są bardziej wkomponowane w same nakładki, co i pozwala w moim przypadku na lepsze dopasowanie.  

Buty Salomon Speedcross 6 L41743200

Cholewka przyjemnie otula stopę, ale wciąż jest dosyć gruba. Przy nieco wyższych temperaturach – jest ciepło, nie pomaga nawet najcieńsza skarpetka. Pod tym kątem to model, w którym osobiście czuję się najlepiej, gdy temperatura spada poniżej 10 stopni Celsjusza. Inaczej w trakcie biegu nie ma co ukrywać – jest gorąco. Mieliśmy okazję wziąć ten model na testy i podczas grupowego biegania w większym gronie, zdania w tej kwestii były podobne. Najprzyjemniej było, gdy wbiegliśmy w chłodny mikroklimat.

Cholewka niezmiennie jest zgrzewana, materiał ma dość ciasny splot, dzięki czemu nic nie wpada do środka. To na co zwróciłam uwagę, wzmocnienia nie są tak mocno „gumowate” jak w Speedcross 5. Zapewne i to dołożyło swoje do niższej wagi.

Nie zaobserwowałam, by miało to jakikolwiek wpływ na wytrzymałość, nawet mimo obaw o rozdarcie po zahaczeniu podczas przejścia przez dzikie zarośla „na skróty”, materiał nie uległ uszkodzeniu. 

Poprzednie wersje ceniłam również za sprawne odprowadzanie wody i szybkoschnący materiał. Na szczęście tu się to nie zmienia. Sprawdziło się podczas biegu w ulewie czy też przez mały strumyczek. 

Zapiętek jest bardziej miękki w górnej części, ale sztywny w dolnej, to zapewnia dobre trzymanie na nierównym podłożu. Przy standardowej stopie – mam miejsce z przodu, to już zmiana znana z minionej 5. edycji. Nie ukrywajmy jednak, przy szerszej stopie – będzie dość wąsko, w tym wypadku rozważając zakup Speedcross lepiej pójść w wersję szerszą – Speedcross Wide.

Na jakie dystanse Salomon Speedcross 6?

Za amortyzację odpowiada tak jak w poprzedniku pianka EnergyCell+. Nie należy do specjalnie miękkich, nie znajdziemy tu miękkości znanej choćby z modelu Salomon Ultra Glide. Wynika to z samej specyfiki buta. Amortyzacja jest odczuwalna, ale w trakcie uderzenia o podłoże stopa nie zapada się jak w gąbkę. Model przeznaczony jest na wymagający teren, gdzie amortyzuje nas i sama nawierzchnia.

Nieco twardsza pianka w połączeniu z przyczepnością (o której więcej niżej), zapewnia idealną stabilność i pewność stawiania każdego kolejnego roku. Nie jest też tak, że Speedcross to tylko but na błoto. Wciąż mamy tu dość wysoką podeszwę – wspomniane wyżej 32-22 mm. Bieganie po utwardzonych ścieżkach leśnych (pogoda wciąż jest łaskawa, więc takich nie brakuje), czy nawet kilkukilometrowy dobieg miejskimi ścieżkami do lasu, w moim przypadku 2-3 km w jedną stronę, nie stanowi żadnego problemu. Pianki i ochrony jest wystarczająco.

Osobiście lubię ten model do dystansów maksymalnie 40 km, jeżeli mówimy o warunkach takie jak mamy obecnie na początkach jesieni tzn. błoto głównie fragmentami przeplatane bardziej utwardzanymi ścieżkami. Przy dłuższych wolę sięgnąć po wspomniany Ultra Glide bądź ofertę Hoki

Speedcross 6 raczej lepiej sprawdzi się podczas spokojnych treningów, nie jest zbytnio dynamiczny, nie znajdziemy tu wyraźnej konstrukcji kołyskowej czy płytki karbonowej. To typowy but treningowy, choć jak już było wspomniane – nie z tych kapciowatych. Krótkie przebieżki da się w nich wykonać, ale raczej to but, który dla mnie "ciąży" podczas podkręcania prędkości. Choć waga 6 wyraźnie spadła, to jednak wciąż bliżej jej do 300 g. Jeśli więc ktoś szuka dynamiki w trudnym terenie, to lepiej postawić na Wildcross, bądź też np. INOV-8 Mudclaw 300.
 

Sprawdź buty na błoto

Buty na błoto

Cechą charakterystyczną modelu – legendy, jak często nazywa się Speedcross – jest bieżnik. I on w 6. odsłonie uległ zmianie. Jak zaznacza marka – po wielu testach projektanci doszli do wniosku, że wypustki w kształcie litery Y w nowym Speedcross 6 usuwają błoto łatwiej niż jakakolwiek inne, które testowali. Oznacza to mniej błota przyklejającego się do buta i większą przyczepność na każdym kroku. Niby drobiazg, ale nie od dziś wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach.

Podeszwa Speedcross 5 vs. Speedcross 6
Podeszwa Salomon Speedcross 5 vs. Speedcross 6

Jak jest w praktyce? Trzyma świetnie, oczywiście na pewnym etapie biegania i spotykania różnych warunków uczymy się, że błoto ma wiele odmian, ale jak dotąd na wczesnym etapie jesieni z żadną nie miałam problemu. Głębokość wypustek to wciąż 5 mm. Nie są nadmiernie miękkie, więc i nie ścierają się tak szybko na asfaltowych ścieżkach. Nie miałam z tym problemu przy Speedcross 5 ani na razie nie widzę żadnego ubytku przy 6, choć na koncie dopiero ok. 120km, z czego asfaltowe ścieżki to zapewne ok. 30%. Patrząc i na minione edycje, przyznam, że dużo szybciej zdarłam podeszwę w Ultra Glide, niż w Speedcross. 

Buty Salomon Speedcross 6 L41743200

Kołki mają inny kierunek w przodostopiu i na pięcie. To m.in. sprawia, że bieżnik rewelacyjnie trzyma na stromych podejściach. Na zbiegach też nie narzekałam, ale tutaj raczej z natury należę do osób zbiegających zachowawczo, tym bardziej, gdy teraz nie brakuje liści, które potrafią skutecznie zamaskować korzenie. Na szybsze zbieganie i pewniej czuję się w już wspominanym Wildcross, który zapewnia lepsze czucie podłoża, ale z kolei mniejszą amortyzację, więc z niego korzystam na krótkie odcinki.

Buty Salomon Speedcross 6 L41743200

Zazwyczaj zimowa porą Speedcross sprawdzał idealnie również na miejskich, często nieodśnieżonych ścieżkach, zapewniając stabilny krok. Gorzej, gdy pod świeżą warstwą, leży lód. Nie ma co jednak ukrywać, mimo licznych prób i zaawansowanych podeszw różnych marek, temat przyczepności na lodzie wciąż jest otwarty. Poza dodatkowymi nakładami czy kolcami w podeszwie nie ma jeszcze idealnego rozwiązania, więc nie spodziewałabym się, że coś się pod tym kątem zmieniło w Speedcross 6. To przyjdzie dopiero zweryfikować.

Salomon Speedcross 6 – dla kogo?

Salomon Speedcross to niezmiennie but, na którym można polegać w trudnych warunkach. Z tego słynie od lat i to się nie zmienia w 6. edycji. To model typowo treningowy, praktycznie dla każdego. 10 mm drop, dobra amortyzacja i flagowa przyczepność zapewniają komfort podczas przemierzania leśnych szlaków o zróżnicowanej nawierzchni.

Dla mnie to raczej but do 40 km, zwłaszcza gdy nie brakuje i bardziej utwardzonych ścieżek na trasie. Wynika to z głównie z preferencji poszukiwania nieco większej miękkości. Najnowsza odsłona tym samym pozostaje dla mnie również butem jesienno-wiosennym na codzienne treningi.

Agata Masiulaniec

Przygotuj się na jesienne bieganie. Przeczytaj również:

Ocena: 5
Bestsellery Zobacz więcej

Bądź na bieżąco zapisz się do newslettera

Zapisz się