• Treningi
  • Testy
  • Dieta
  • Wydarzenia
28 Października 2021

Recenzja adidas Adizero Boston 10. Idealny na szybsze treningu lub jako pierwsza startówka!

Recenzja adidas Adizero Boston 10. Idealny na szybsze treningu lub jako pierwsza startówka!

adidas adizero Boston 10 to legendarny but do biegania należący do grupy treningowo-startowych propozycji, po który można sięgnąć zarówno podczas szybszych jednostek treningowych, jak i na starcie. A jak najnowsza odsłona sprawdza się w biegu? Jak szereg zmian wpłynął na charakterystykę buta? Sprawdził to Łukasz z ekipy Sklep Biegacza Katowice. Zapraszamy do obejrzenia jego recenzji.
 

Siema, cześć i czołem. Z tej strony Łukasz ze Sklepu Biegacza w Katowicach. Mimo, że większość z Was może mnie kojarzyć głównie z biegowych ścieżek górskich, to niestety, ale zdarza mi się robić też treningi na asfalcie. Często są to długie, spokojne wybiegania, ale oczywiście trafiają się też szybsze jednostki treningowe.

A skoro szybsze bieganie to dobrze wykorzystać do tego odpowiedniego buta. I dlatego dzisiaj mam dla Was kilka słów na temat adidas Adizero Boston 10. Buta, który został stworzony właśnie do takiego treningu.
 

Sprawdź adidas Adizero Boston


Postaram się tutaj skupić głównie na moich własnych wrażeniach, a nie na aspektach technologicznych. Natomiast jeśli macie ochotę poznać tego buta od strony technicznej i zobaczyć też jak zmienił się porównując z poprzednimi wersjami to zachęcam Was oczywiście do obejrzenia naszych poprzednich materiałów [adidas Adizero Boston 10 vs Boston 9 | Porównanie].

Pierwsze wrażenie

Przejdźmy do konkretów. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę od razu jest oczywiście amortyzacja. Zrezygnowano tutaj z pianki Boost, którą spotkać mogliśmy w poprzednich wersjach. a w jej miejsce przeniesiono piankę Lightstrike w połączeniu z pianką Lightstrike. Nie da się nie zauważyć, że but przez to mocno „urósł”.

Czy stał się przez to "kapciem"? Zdecydowanie nie. Lightstrike niestety nie należy do miękkiej pianki, co też często dało się odczuć na treningach. Zdarzało mi się oczywiście zabrać Bostona na jakieś długie, spokojne wybiegania, jednak no nie był to ten komfort biegu, który znam z innych modeli adidasa np. SolarBoost czy UltraBoost.

 

Sprawdź adidas UltraBoost

 

Zdecydowanie lepiej sprawdzał się na szybszych jednostkach, czyli biegach ciągłych, interwałach czy treningu tempowym. Zakładając go czułem się trochę jak na koturnach. To było spowodowane zwiększoną ilością pianki przez co w bucie jest zdecydowanie wyżej niż w poprzednikach. I to trochę powodowało, że nie do końca mi odpowiadał w tym względzie.

Miałem okazję biegać w Boston 7, lubiłem go przede wszystkim za to, że czułem bardzo dobrze podłoże. But był bardzo nisko osadzony, profil był dużo niższy, to zdecydowanie lepiej mi odpowiadało. W Boston 10 nie było źle, jednak to pierwsze wrażenie było takie dosyć dziwne. Co jednak istotne, but nie stracił dynamiki względem swoich poprzedników.

Nie jest to oczywiście taki efekt "wow" jaki znamy np. z modeli startowych adidasa. Chociażby z adidasa Adizero Adios ProAle też nie mogę powiedzieć, że tej dynamiki tu w ogóle nie było. Ona jest, dzięki zastosowaniu pianki Lightstrike PRO, którą znajdziemy po całej długości buta. Jest jej też zdecydowanie więcej w przedniej części pod palcami.

W trakcie biegu było czuć sprężystość. To, że ten but daje mi takie wrażenie, że mnie mocniej wypycha do przodu, to jest też trochę zasługa kolejnej nowości, którą znajdziemy w Bostonie 10, czyli systemu Energy RODS. Mówiąc w skrócie – jest to 5 prętów zatopionych między piankami, które w trakcie biegu powodowały, że but stawał się dużo mniej podatny na skręcanie. Jednocześnie sprawiając, że zwiększyła się też sztywność i stabilność tego buta.

Co przekładało się u mnie akurat na możliwość utrzymywania danych prędkości na treningu. Całość tych odczuć wspomagał też lekko podniesiony przód buta, który powodował, że bezproblemowo mogłem wybijać się ze śródstopia. A skoro mówię już o przedniej części buta, to muszę też wspomnieć o tym, że Boston 10 do najszerszych modeli na rynku niestety nie należy.

Cholewka

Cała seria Bostonów nigdy nie była szerokimi butami i w nowej odsłonie nic się nie zmieniło w tej kwestii. Nadal jest to dobrze dopasowany but do stopy, który nie daje zbyt wiele przestrzeni na palce w przedniej części. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, ale dla osoby z szerszym profilem może to być dyskomfortowe.

W środku znajdziemy zintegrowany język. Jest to rozwiązanie, którego jestem wielkim zwolennikiem, but dużo lepiej dopasowuje się do mojej stopy. Sam zapiętek jest dosyć mięsisty i bardzo dobrze przylega do pięty, jednocześnie też nie tracąc na swojej sztywności.

Cholewka nie sprawiała mi w żadnym przypadku dyskomfortu, jakiegoś ucisku czy otarć. Cała konstrukcja, w mojej ocenie, bardzo dobrze dopasowuje się do stopy i daje wrażenie dużo lepszego czucia w trakcie biegu. Cholewka najwięcej problemów sprawiała mi w bardzo gorące dni, kiedy temperatura za oknem przekraczała 30 stopni Celsjusza. Oczywiście to też nie było tak, że zdarzało się to za każdym razem. To były sporadyczne sytuacje.

Przez to, że cholewka jest dużo bardziej zabudowana z przodu i gęściej utkana to wydaje mi się, że przepuszczalność powietrza była trochę gorsza niż np. w poprzednich modelach. Nie było dramatu, jednak należy na to też zwrócić uwagę.

Niestety nie biegałem w tym bucie w deszczu, więc nie mogę się wypowiedzieć na temat tego jak tutaj wygląda sytuacja z chłonięciem wody, ale jeżeli będę miał tylko ku temu okazję na pewno to sprawdzę.
 

Sprawdź kolekcję adidas Adizero

Podeszwa zewnętrzna

Podeszwa w tym modelu to element, do którego miałem chyba zdecydowanie najmniej zastrzeżeń. Nadal mamy tutaj mieszankę gumy Continental, którą znamy z innych modeli treningowych adidasa. I przyznam szczerze, no nie było z nią większego problemu. Biegałem w tym bucie raczej po asfalcie, ewentualnie po bieżni tartanowej. 

Starałem się unikać leśnych ścieżek z tego względu, że no to jest przede wszystkim asfaltówka. Oczywiście zdarzało mi się pobiegać po lesie, ale raczej wybierałem wtedy ścieżki, które były przede wszystkim utwardzone i przede wszystkim w miarę równe, wiedziałem, że pod kątem wysokości bieżnika jednak nie będzie się to sprawdzać tak jak ja bym tego oczekiwał.

Natomiast na suchym asfalcie czy na bieżni tartanowej nie było żadnego problemu. Trakcja była na bardzo wysokim poziomie. Sytuacja była niezmienna kiedy nawierzchnia, po której biegłem robiła się mokra, wilgotna. Tak jak wspominałem  nie biegałem stricte w deszczu, ale zdarzało mi się robić treningi po deszczu kiedy asfalt no był jednak nasiąknięty wodą. I tutaj Continental też bardzo dobrze się sprawdza,nie było wrażenia utraty trakcji. W innych markach miałem takie sytuacje. Tutaj nie mogę złego słowa na ten temat powiedzieć.

Dla kogo?

Podsumowując, ze 100% pewnością powiedzieć jedno: mimo wielu zmian jakie zaszły w Boston nie zmieniła się jego charakterystyka i przeznaczenie. Nadal jest to but do szybkich jednostek treningowych lub startów i nadal jest to but dynamiczny. Mnie najlepiej biegało się w nim te najszybsze jednostki, czyli np. 10 x 200, 10 x 300, do odcinków 500 m najczęściej go wykorzystywałem. I dla mnie to jest najlepsze rozwiązanie.

Raczej unikałem zabierania go na spokojne wybiegania, bo uważam, że to nie jest but przeznaczony na taki trening. I mimo iż waga buta wzrosła porównując z poprzednimi wersjami, co jest oczywiście spowodowane większą ilością pianki zastosowaną w Bostonie 10, to na stopach tego nie czuć.

Więc jeśli szukacie buta, w którym chcecie pobiegać nieco szybciej na swoich treningach albo chcecie mieć swoją pierwszą startówkę, to uważam, że jest dobrym rozwiązaniem. To tyle jeżeli chodzi o moje wrażenia dotyczące nowego adidas adizero Boston 10.

Zobacz więcej:

Bestsellery Zobacz więcej

Zapisz się do newslettera i odbierz 10% rabatu na pierwsze zakupy!

Zapisz się