Artykuły, recenzje, testy

Test Nike React Infinity Run Flyknit

14 lutego 2020

Firma Nike znowu stworzyła niezwykłego buta. Jeżeli okaże się to prawdą i bieganie w nowym modelu Nike React Infinity Run rzeczywiście będzie chroniło przed kontuzjami, to biegacze na całym świecie będą wniebowzięci. Nic bowiem bardziej nie psuje każdemu biegaczowi humoru jak kontuzja, która mu uniemożliwia oddawanie się ukochanej pasji.

Firma Nike zanim jeszcze wypuściła na rynek swojego nowego buta przeprowadziła ogólnoświatowe badania, z których wynikało, że pod każdą szerokością geograficzną największym utrapieniem biegaczy są właśnie kontuzje, które odbierają im radość biegania, powodują niechciane załamania formy, czy też wykluczają z udziału w zawodach.

Test Nike React Infinity Run

Z własnego doświadczenia biegowego pamiętam, ileż to razy coś takiego mi się przydarzyło – ważny start już 2-3 tygodnie, forma idzie w górę, a tu nagle „trrrach” - i... po zawodach. Nic tak nie deprymuje i nie osłabia silnej zazwyczaj woli u większości biegaczy, jak właśnie znienawidzone kontuzje. Dlatego też, kierunek myślenia firmy Nike wydaje się jak najbardziej pożądany. Co z tego wyniknie, czas pokaże, ale początki wydają się naprawdę obiecujące.

Po 12-tygodniowych testach w trakcie których 226 biegaczy przebiegło łącznie prawie 100 tys. kilometrów, stwierdzono, że ci spośród nich, którzy biegali w modelu Nike React Inifnity Run odnieśli o połowę mniej wszelkiego rodzaju kontuzji i dolegliwości biegowych wykluczających z codziennego biegania, niż pozostali uczestnicy testów, użytkujący klasyczny model Nike Air Zoom Structure.

Oficjalne testy, testami, ale nie ma jak samemu dobrze sprawdzić kolejny but biegowy, więc na swoją parę Infinity oczekiwałem z dużym zainteresowaniem. Pierwsze wrażenie było pozytywne – buty są naprawdę ładne. Zwracają uwagę swoimi zaokrąglonymi, aerodynamicznymi kształtami oraz miłą w dotyku cholewką. Od razu też widać, że pod stopą umieszczono naprawdę sporo „towaru” amortyzującego, przez co buty są wyraźnie wyższe od innych modeli biegowych marki Nike z segmentu "everyday running".

 

Model

Wysokość pod

śródstopiem (mm)

Wysokość pod

piętą (mm)

   Drop     

(mm)

Waga

(gramy)

React Infinity Run Flyknit

22,5 (D)

24 (M)

30,9 (D)

33 (M)

8,4

9

229 (D-39)

291 (M-44)

Zoom Pegasus Turbo 2

16

24

8

196 (D)

 204 (M)

Air Zom Pegasus 36

12

22

10

227 (D)

 283 (M)

Epic React Flyknit 2

18

28

10

196 (D)

 239 (M)


Dodajmy jeszcze, że ta większa szerokość była w pełni zamierzona i znajduje swoje uzasadnienie w konstrukcji i przeznaczeniu tego buta, o czym będzie dalej. Z wyglądu bliżej im chyba bardziej do szybkościowych rakiet Nike, czyli legendarnego już modelu Vaporfly oraz jego młodszego brata Zoom Fly. Natomiast patrząc na Infinity Run-y od góry natychmiast rzuca się w oczy ich szerokość – wyraźnie większa od innych butów biegowych. I to nie tylko marki Nike. Dlatego też wielbicielki wąsko wyglądającej stopy w bucie mogą nie być tym faktem zachwycone, gdyż nie ma co ukrywać Nike React Infinity Run jest naprawdę szeroki. Ale jeżeli ma to nas uchronić przed kontuzjami, to każdy rasowy biegacz/ka przymknie na to oko…

Skarpetkowy typ wykonanej z flyknit-u cholewki od razu sugeruje jej precyzyjne dopasowanie do stopy, a zintegrowany z cholewką język (a właściwie jego brak) dodatkowo wzmacnia tego rodzaju wrażenie. Biały kolor pierwszej, kampanijnej edycji buta zwraca oczywiście uwagę, ale może się też okazać dość niepraktyczny w warunkach jesienno-zimowej pluchy. Za to przy suchej i słonecznej pogodzie, but prezentuje się doskonale.

Z kolei, wspomniana już podeszwa modelu Infinity - dosyć szeroka i wysoka - wskazuje, że jakaś nadzwyczajna lekkość nie jest domeną tego buta. Wprawdzie waga tego buta (291 g M-44) nie przekracza arcyważnej bariery dla butów uznawanych generalnie za lekkie, czyli 300 gram, ale jest też sporo większa (o ponad 50 g) od podobnego modelu Epic React Flyknit.

No, ale mocno zwiększona ilość pianki React (o 24% w podeszwie środkowej) musi swoje ważyć, więc nic dziwnego, że but nie będzie lekki jak biegowe piórko, czyli choćby Vaporfly Next% ważący zaledwie 187 gramów. Poza tym, model Infinity Run został stworzony do zupełnie innych zadań, a więc raczej do wielokilometrowych, codziennych wybiegań, a nie do ścigania się w zawodach, choć jestem przekonany, że i wówczas da sobie świetnie radę.

Test Nike React Infinity Run Flyknit

Twórcy nowego buta Nike podkreślają jego kilka wyróżniających go cech w tym zwłaszcza – wspomnianą już zwiększoną szerokość podeszwy dla uzyskania lepszej stabilności oraz jeszcze większą ilość wytrzymałej pianki React, która zapewnia miękką, sprężystą i długotrwałą amortyzację. Jeżeli chodzi o wspomnianą szerokość, to Nike Infinity Run jest szerszy od modelu Epic React średnio o 1 cm, zarówno w śródstopiu, na łuku stopy, jak i o pod piętą.

To właśnie ma gwarantować wyjątkową stabilność tego buta. Ale mimo dołożenia sporej ilości pianki React oraz zwiększenia szerokości, nowy but nie sprawia wrażenia ciężkiego kloca, a to za sprawą geometrii „kołyski” zastosowanej w konstrukcji podeszwy. Ta kołyska w podeszwie środkowej nie tylko wizualnie „odchudza” Infinity Run-a, ale zapewnia mu również bardzo płynne przetaczanie stopy, co nota bene zostało już sprawdzone i udowodnione w najszybszych butach Nike (Vaporfly), jak i w całej gamie butów biegowych marki Hoka.

Z kolei, trójwarstwowa struktura miękkiej cholewki wykonanej z materiału Flyknit, ma gwarantować lekkość, znakomitą oddychalność oraz jej dużą wytrzymałość. W końcu jednak nadeszła pora, aby powyższe cechy i zalety sprawdzić w praktyce, czyli podczas biegania…

Pierwszy, 10-kilometrowy bieg odbyłem przy ładnej pogodzie i temperaturze w okolicach 5 stopni powyżej zera na twardej, asfaltowej nawierzchni. Już od momentu pierwszego włożenia stopy do buta, poczułem dwie rzeczy. A mianowicie, jego potężną amortyzację oraz lekki dyskomfort w okolicy łuku stopy, co mnie mocno zaniepokoiło, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że tego rodzaju wstępne doznania kończyły się zwykle u mnie obtarciem stopy i dokuczliwym pęcherzem. Mimo tego jednak pobiegłem, uważnie obserwując to, co będzie się działo z moimi stopami. W razie czego, skrócę ten trening...

 Ale ku mojemu zaskoczeniu w miarę pokonywanego dystansu, ten ucisk na łuk mojej stopy stawał się coraz lżejszy, aż zmalał do nieistotnego poziomu. To była miła niespodzianka, zazwyczaj wszelki dyskomfort w butach biegowych tylko się potęguje na kolejnych kilometrach. Tym razem było jednak odwrotnie, więc sunąłem dalej… :) Szybko też zauważyłem – zwłaszcza na moich „przydomowych” pagórkach – że Infinity Run-y bardzo płynnie przetaczają stopę, minimalizując wysiłek mięśni, jaki trzeba w to zaangażować. I to była kolejna, miła niespodzianka. Następnym, równie przyjemnym doznaniem biegania w tych butach była ich wyjątkowa stabilność. Szybko zrozumiałem, o co chodziło marce Nike, z tym poszerzeniem podeszwy buta.

Każdy mój krok był bardzo pewny, a każde lądowanie stopy wyjątkowo bezpieczne. Z kolei, szeroka podeszwa na śródstopiu zapewniała mi stabilny kontakt z podłożem w momencie odbicia, co będzie mega ważne dla osób biegających ze śródstopia. Poza tym, but nie był dla mnie ani za twardy ani zbyt miękki, a pianka React dostarczała każdemu odbiciu stopy sporej dawki dynamiki. I to mi się naprawdę podobało! Cholewka buta oddychała jak należy, a sznurowadła rozwiązały mi się (pięta achillesowa wielu butów marki Nike) po raz pierwszy, dopiero na 9-tym kilometrze.  

test Nike React Infinity Run Flyknit

Podczas kolejnego, 14-kilometrowego biegu już tak fajnie nie było, gdyż biegłem w sporym deszczu i przy dokuczliwym, zimnym wietrze. Mimo grubej podeszwy, buty dość szybko przemokły i zmieniły kolor na błotnisty, co mnie jednak specjalnie nie zaskoczyło, gdyż przewidywałem dokładnie taki obrót sprawy, podziwiając oryginalną biel cholewki Infinity Run-ów, zaraz po wyjęciu ich z pudełka. Mimo niesprzyjającej pogody, postanowiłem przyśpieszyć i pobiec dłuższy odcinek mojej trasy w bardziej wymagającym tempie. I muszę powiedzieć, że podeszwa butów pracowała znakomicie.

W zasadzie, potwierdziły się wszystkie pozytywne doznania z pierwszego biegu, a zwłaszcza stabilność butów, które na mokrej nawierzchni asfaltu trzymały się doskonale. But nie ślizgał się nawet przez moment. Zapobiegliwie też, przed drugim biegiem zawiązałem sznurówki na dwa razy, więc teraz nie sprawiały najmniejszego kłopotu. Za to w trakcie szybszego biegu ujawniło się też coś niekorzystnego, a mianowicie dość słabo trzymająca moją stopę cholewka. Mam jednak dość szczupłe stopy, więc generalnie preferuję buty dobrze dopasowane. Infinity Run na deszczu nie był już tak dopasowany jakbym tego oczekiwał, a moja stopa miała zbyt dużo miejsca na nieprzewidziane ruchy (zwłaszcza w okolicy palców).

Ogólnego wrażenia biegania w deszczu nie poprawiał również dosyć luźny zapiętek. W końcu jednak, przemoczony, ale bez żadnych otarć stopy i w niemiłosiernie poplamionych błotem butach dotarłem do domu. I zaraz wrzuciłem je do wanny… :) Kolejną niespodzianką było to, że jak je po godzinie wyjąłem z wody, to wszystkie zabrudzenia zniknęły i buty były znowu jak nowe, co bardzo mnie ucieszyło, gdyż zdążyłem się już przyzwyczaić do ich białego, nieskazitelnego koloru…

Test Nike React Infinity Run

Następne dwa treningi w butach Nike React Infinity Run tylko potwierdziły moje wcześniejsze doświadczenia oraz dodały jeszcze jedno, a mianowicie to, że ten but równie dobrze spisuje się na leśnym dukcie oraz żwirowej alejce w parku. Dzięki jego wyjątkowej stabilności biegnie się po takich nawierzchniach naprawdę pewnie, a gruba podeszwa skutecznie chroni stopę przed odczuwaniem ucisku drobnych kamieni, żwiru, albo wystających korzeni. I co ciekawe, sucha ponownie cholewka moich Infinity Run-ów trzymała stopę zdecydowanie lepiej (może się zbiegła w praniu…), choć sam zapiętek wciąż wydawał mi się trochę za luźny.

Przestałem też zupełnie odczuwać początkowy dyskomfort w okolicy łuku stopy, co uznałem za objaw definitywnego przyzwyczajenia się mojej stopy do profilu tego buta. Natomiast mój ostatni, 18-kilometrowy bieg w Infinity Run-ach (100% asfalt) przekonał mnie całkowicie do tego, że komfort długodystansowego biegania w tych butach jest naprawdę wyjątkowy i spełnia nawet maratońskie wymagania.

Na koniec dodam, że po żadnym z moich biegów nie odczuwałem najmniejszych dolegliwości bólowych. Ani zaraz po biegu, ani dzień później. I co warte podkreślenia, mimo tego, że w trzy kolejne dni pobiegłem około 15-kilometrowe dystanse. Czy to oznacza, że jak będę biegał w Infinity to będę mógł zapomnieć o kontuzjach? Chciałbym bardzo… Sądzę jednak, że już sama obietnica takiego, bezkontuzyjnego biegania skłoni do zakupu tego buta wielu biegaczy. Jeżeli spełni się to, co ten but obiecuje, to jestem niemal pewien, że model Nike Epic Infinity Run przejdzie do historii biegania.

W mojej prywatnej szafce z butami biegowymi stawiam model Infinity Run na tej samej półce, gdzieś pomiędzy ASICS-em Metaride i adidasowym Ultraboost 20. Nowy but firmy Nike ma bowiem z nimi jedną wspólną cechę – niesamowity komfort biegania. I do tego, bez ryzyka kontuzji, co dla większości biegaczy na całym świecie miało, ma i będzie zawsze miało ogromne znaczenie.

Krzysztof Szwedzik Doradca klienta
Sklep Biegacza Warszawa-Powiśle

Ocena: 4.3