Artykuły, recenzje, testy

Nike Air Zoom Pegasus 37 – biegowa lokomotywa

9 czerwca 2020

No cóż, trzeba szczerze przyznać, że Nike Air Zoom Pegasus to nie jest zwykły but biegowy. To prawdziwa legenda, której początki sięgają 1983 roku, kiedy to pojawiła się pierwsza edycja tego modelu. Od tamtej pory firma Nike wypuszczała na rynek buty ewidentnie lepsze (i droższe) od Pegasusa, buty z dużo większą amortyzacją i buty zdecydowanie szybsze. Ale to od dawna właśnie Pegasus był lokomotywą sprzedaży butów biegowych firmy Nike i to na jego kolejne odsłony czekali biegacze na całym świecie.

Nie inaczej będzie zapewne i tym razem gdy właśnie trafiła na rynek tak długo oczekiwana, najnowsza 37 edycja, słynnego Pegaza. Oczekiwana tak niecierpliwie, gdyż słuchy chodziły, że w tej edycji miało się naprawdę wiele zmienić. I faktycznie tak się stało i aż można by rzec, że to już nie jest ten sam Pegasus, co dawniej. No, ba.., jest wyraźnie lepszy!

nike pegasus 37 recenzja

Bardziej dynamiczna pianka React

Najważniejsza zmiana nastąpiła w podeszwie, gdzie pojawiła się całkowicie nowa pianka. Poprzednią i już dość leciwą piankę cushlon zastąpiono lżejszą, dużo bardziej dynamiczną i znacznie trwalszą pianką react, znaną z takich modeli butów Nike jak choćby: Zoom Fly, Vomero, czy ostatnio Infinity.

Projektanci najnowszego Pegasusa zrezygnowali również z pełnowymiarowej (na całej długości stopy) poduszki powietrznej, na rzecz usytuowanej tylko w przedniej części buta mniejszej, ale za to dwa razy grubszej poduszki Air Zoom. Ta, umiejscowiona pod śródstopiem poduszka zapewnia dużo większy zwrot energii, co sprawia, że nowe Pegasusy są wyjątkowo dynamiczne. Jednak to jeszcze nie koniec zmian, bo nowa jest również cholewka, jak i samo wiązanie buta.

 

"Leżą na nodze"

Ale poza wszystkim, nowe Pegasusy są naprawdę ładne! Mają smukłą sylwetkę i co mega ważne dla biegaczek, stopa szczupło w nich wygląda...:) Nowoczesny, trochę wyścigowy design (nieco upodobnia nowego Pegasusa do innych butów Nike z linii fast, czyli np. Zoom Fly, Zoom Rival), jak i pierwsze wersje kolorystyczne też zostały przyjęte z akceptacją Pań-biegaczek, o czym zdążyłem się już przekonać w naszym, warszawskim sklepie. Nowe Pegasusy Paniom się podobają. Zresztą Panom również.

Byłem jednak ogromnie ciekawy, jak te wszystkie „pegasusowe nowości” będą się sprawowały na drodze. „Leżą na nodze...” – podsumował krótko swoje pierwsze wrażenia jeden z moich największych autorytetów w dziedzinie butów biegowych, wzbudzając u mnie tym samym jeszcze większy apetyt na bieganie w nowych „Pegazach”.

nike pegasus 37 recenzja

Dbałość o detale

W końcu ten moment nadszedł i już samo włożenie buta na stopę okazało się bardzo przyjemne. Od razu zwrócił moją uwagę świetnie trzymający zapiętek i precyzyjne wiązanie, które dobrze zamyka buta oraz dokładnie otula całą stopę. Całości dopina wyprofilowany język oraz nie rozwiązujące się (o dziwo!) sznurówki, co sprawia, że w nowych butach „PEG-ach 37” - jak je nazywają w firmie Nike - nie trzeba wreszcie stosować podwójnego wiązania. A przy tym co ciekawe, te sznurówki dają się zacieśnić niemal jednym pociągnięciem.

Poza tym, widać już na pierwszy rzut oka, że nowy Pegasus został wykonany z estetyką i dużą dbałością o detale, takie jak choćby napis na podeszwie, głoszący, że ten but został „zaprojektowany według dokładnych wskazówek biegaczy światowej klasy”, czy też specjalnego miejsca na wpisanie swojego rekordu życiowego, albo dość tajemnicze (dla mnie) oznaczenie na czubku prawego buta „Est.1972”. Tu przyznam, że nie od razu się połapałem, iż jest to data pojawienia się na rynku pierwszej w historii kolekcji butów biegowych, sygnowanych marką NIKE. 

Czas na bieganie...

Na ten moment, po przebiegnięciu w nowych Pegasus-ach łącznie prawie 80 km mogę powiedzieć, że bardzo je polubiłem, a także potwierdzić opinię mojego guru od butów biegowych - faktycznie, leżą na nodze...:) Przede wszystkim, doskonale amortyzują siłę uderzenia stopy o podłoże, co jest niewątpliwą zasługą nowej w podeszwie Pegasusa pianki React, która nadała mu nie tylko miękkości oraz dynamiki, ale także go odchudziła, do 285 gramów (w rozmiarze 10 US). 

nike pegasus 37 recenzja

Od lewej: Nike Air Zoom Pegasus 34, Nike Air Zoom Pegasus 36 i Nike Air Zoom Pegasus 37

Dla porównania, edycja 34 w limitowanej wersji Mo Farah, którą do dzisiaj posiadam była o blisko 20 gramów cięższa. Zresztą, dość interesująco wygląda zestawienie tych obu Pegasus-ów na jednym zdjęciu, bowiem wyraźnie pokazuje kierunek ewolucji jaką przeszły te buty w ostatnich 3 latach. Bardziej aerodynamiczne kształty, zadarte pięty, grubsze podeszwy, czy też wyższe i bardziej wyprofilowane zapiętki, to tylko niektóre z rzucających się w oczy różnic. 

Nie zmienia to jednak faktu, że Nike Pegasus wciąż jest ulubionym butem treningowym dla bardzo wielu wyczynowych biegaczy, poczynając od Bernarda Lagata i Matthew Centrowitza (mistrzowie olimpijscy), przez Geoffreya Kamworora (rekordzista świata w półmaratonie) do Eliuda Kipchoge i sir Mo Faraha. Ten ostatni wyznał swego czasu, że w Pegasusach biega od lat i zawsze mógł na tych butach polegać, co jest o tyle ważne, że średni tygodniowy kilometraż Mo Faraha wynosi około 200 km (tak, tygodniowo…:).

Wracając do moich wrażeń z biegania w „PEG-ach 37” zauważyłem, że na dobre wyszła również tym butom zmiana koncepcji poduszki powietrznej, z pełnowymiarowej na dużo mniejszą, ale za to grubszą i umieszczoną tylko pod śródstopiem. Ta nowa poduszka jest o wiele bardziej sprężysta i nadaje odbiciu sporej dynamiki, której nie miały wcześniejsze edycje Pegasusów.

nike pegasus 37 recenzja

I co ciekawe, po raz pierwszy zróżnicowano też ciśnienie tych poduszek, dostosowując je lepiej do oczekiwań kobiet i mężczyzn. W damskich butach, ciśnienie w poduszkach powietrznych wynosi 15 PSI, a w męskich 20 PSI. Ta poduszka pod śródstopiem znakomicie się sprawdza zwłaszcza na podbiegach, gdy potrzebujemy szybkiego i dynamicznego odbicia.

Faza przetaczania stopy w nowych Pegasus-ach jest również bardzo płynna i komfortowa, na co swój wpływ miały zapewne dokonane zmiany w podeszwie zewnętrznej, gdzie w porównaniu z poprzednią edycją, pojawiło więcej poprzecznych nacięć w przedniej  części buta. W Pegasusach 37 nabieranie prędkości biegu przychodzi z dużą łatwością, gdyż buty są naprawdę lekkie i bardzo zwinne. Moim zdaniem, najlepiej pokazują co potrafią przy prędkości przelotowej biegu w okolicy 5 min/km.

nike pegasus 37 recenzja

Od lewej: Nike Air Zoom Pegasus 34, Nike Air Zoom Pegasus 36 i Nike Air Zoom Pegasus 37

W trakcie szybszego biegu zaczynają nieco odstawać w starciu z takim na przykład butem jak Nike Zoom Fly, nie wspominając już o wyścigowym bolidzie w rodzaju Nike Vaporfly Next%. Ale w końcu nie do takiego biegania nowe Pegasusy zostały stworzone, co wcale nie oznacza, że nie można w nich szybko biegać.

Można i to jak najbardziej, o czym z pewnością przekona się wielu biegaczy, którzy będą walczyć w nowych „PEG-ach”o swoje nowe życiówki. Niemniej trzeba pamiętać, że Pegasusy 37 to przede wszystkim buty treningowe, a dopiero później, buty startowe. Warto też dodać, że Pegasusy od zawsze słynęły z bardzo dobrej podeszwy zewnętrznej, której waflowy bieżnik zapewniał świetną przyczepność na każdym rodzaju nawierzchni i gwarantował wyjątkowe „czucie” podłoża oraz pewność stawiania stopy. I nie inaczej jest w najnowszej edycji, która doskonale spisuje się na asfalcie, jak i na gruntowej drodze, co sam już sprawdziłem.

Nie jest bez wad...

A czy najnowszy Pegasus 37 ma w ogóle jakieś wady ? Moim zdaniem ma jedną, a jest nią mało przewiewna cholewka. O ile jej warstwa zewnętrzna nie stanowi problemu, o tyle dodatkowa skarpeta wewnątrz buta wydaje się zupełnie niepotrzebna. Można się domyślać, że projektantom firmy Nike chodziło o stworzenie buta całorocznego, odpowiedniego do biegania również w chłodnych porach roku, ale zastosowane rozwiązanie raczej się nie sprawdzi w czasie gorącego lata.

Już bowiem przy około 20 stopniach ciepła, stopy zaczynają się przegrzewać, zwłaszcza gdy świeci słońce, a ciemny kolor cholewki dodatkowo przyciąga jego promienie. Poza tym, łączenie wspomnianej wewnętrznej skarpety z zapiętkiem za pomocą zwykłego szwa może doskwierać niejednemu biegaczowi. Mi to przeszkadzało, zwłaszcza przy dłuższym noszeniu buta na stopie.  

Podsumowanie

Pomimo wspomnianej wyżej wady, nie mam najmniejszych wątpliwości, że nowe „Pegazy” podbiją serca biegaczy na całym świecie. Ich niepodważalne zalety okażą się bowiem na tyle ważne, że większość nabywców raczej przymknie oko na gorszą oddychalność samej cholewki i zainwestuje raczej w cieńsze skarpetki, niż zrezygnuje z niewątpliwej przyjemności biegania w nowych PEG-ach 37.

Zwłaszcza, że ich pierwotna cena (499 zł) jest naprawdę atrakcyjna, oferując za te same pieniądze znacznie więcej korzyści w porównaniu z innymi butami z tej samej półki cenowej, a nawet wyższej. Nike Pegasus 37 z pewnością mocno zamiesza na biegowym rynku, stając się butem pierwszego wyboru dla bardzo wielu biegaczy, którzy zdecydują się zapoznać z tym butem- legendą.

Jestem przekonany, że okaże się równie dobrym wyborem zarówno dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z bieganiem, jak i dla wytrawnych „klepaczy asfaltu” poszukujących zaufanego towarzysza na długich trasach biegowych. Bo mityczny koń ze skrzydłami poniesie każdego. Pod warunkiem, że nie będzie ważył zbyt dużo…

Krzysztof Szwedzik
Doradca klienta Sklep Biegacza Warszawa-Powiśle

Zdjęcia: Artur Kobuszewski "Biegowy Wariat"

Ocena: 3.5