Artykuły, recenzje, testy

Recenzja butów Asics MetaRide –  to już nie chmury, a chyba kosmos.

4 sierpnia 2020

Biegałam już w wielu modelach butów, śledzę każdą nowość na rynku, czy coś mnie jeszcze potrafi zaskoczyć? Wydawało mi się, że niewiele do czasu, gdy pojawił się na rynku model MetaRide marki Asics. Na pierwszy rzut oka widać, że mamy zupełnie inną, wysoką, zakrzywioną podeszwę. Flagowej technologi Gel, której było do tej pory sporo w każdym najwyższym modelu, jest tutaj niewiele. Umieszczono go tylko pod piętą, a reszta to nowe lekkie pianki odpowiedzialne za amortyzację.

Zacznijmy jednak od początku

ASICS METARIDE 1012A130-400

Nie będę ukrywać, zwracam dużą uwagę na wygląd butów, a zwłaszcza kolorystykę. Po otwarciu pudełka nie byłam do końca zadowolona, gdy zobaczyłam buty w kolorze niebieskim, jednak wolę bardziej kobiece kolory. No ale cóż, o gustach się nie dyskutuje, dlatego zadowolił mnie widoczny w podeszwie brokat ;). To co od razu rzuciło mi się w oczy to nietypowa, wysoka podeszwa w kształcie łódki. Ale prawdziwego szoku doznałam dopiero, gdy buty ubrałam na stopy. Okazało się, że ciężko ustać, trzeba się postarać, by utrzymać w nich równowagę. Czegoś takiego nie spotkałam dotąd w żadnych innych butach biegowych. Taki był właśnie cel producentów, aby ludzi zaszokować, stworzyć coś niepowtarzalnego i to im się na pewno udało.

Nie z samej podeszwy but zbudowano...

Bardzo ważnym dla mnie aspektem w butach biegowych jest cholewka. I tutaj Asics skradł moje serce. Wykonał ją w moim ulubionym stylu, czyli z jednego kawałka materiału, bez żadnych szwów, przeszyć itp. Jest ona pleciona i bardzo elastyczna w miejscach, które tego wymagają. Na obrzeżach materiał jest ciut grubszy, aby nadać butom kształt, natomiast w górnej części mają cieńszy materiał z większymi otwory dzięki czemu buty świetnie oddychają, co dla mnie jako osoby wrażliwej, która ciepło w bucie odczuwa bardziej niż inni biegacze, nie jest to bez znaczenia. Podoba mi się również kształt przodu buta. Mimo tego, że  mamy sporo miejsca, szczególnie w okolicach palców, buty wyglądają na kobiecej stopie bardzo zgrabnie.

Miałam już przyjemność biegania we flagowych modelach japońskiej marki, takich jak Nimbus oraz Cumulus, czyli w butach najbardziej zaawansowanych technologicznie tej marki. To, za co bardzo je cenię, to mięsisty, komfortowy zapiętek, którego nie spotkałam w innych markach. I tutaj kolejna miła niespodzianka MetaRide również zostały w niego wyposażony. Fantastycznym zaskoczeniem również okazały się elastyczne sznurówki, które pozwalają się stopie lepiej dopasować do buta. Ponadto nie rozwiązują się one podczas treningu, co jest zmorą moich prawie każdych innych butów wiodących marek.

ASICS METARIDE W 1012A130-400

Dla mnie ważny jest każdy szczegół. Na duży plus zasługuje również miękki język, który idealnie otula stopę nie powodując podrażnień. Ciekawym rozwiązaniem jest również w tym modelu wyciagnięcie tylnej konstrukcji buta na zewnątrz, to rozwiązanie znam np. z butów adidasa, dzięki czemu mamy pewność, że nic od środka nie będzie nam uwierało i powodowało dyskomfortu. Całość wnętrza buta MetaRide jest dopracowana, miękka i bardzo wygodna.

Wewnętrzna wkładka jest profilowana, doskonale współgra z resztą buta. Plusem jest to, że jest ona wyciągana, co pozwala idealnie osuszać buty np. po biegu w kałużach lub w deszczu.

Oceniając jakość i precyzję wykonania nie ma się do czego przyczepić. Buty są dopracowane w każdym szczególe, nie doszukamy się tutaj śladów kleju, czy innych niedociągnięć, nawet jeśli bardzo się postaramy. Gołym okiem widać, że buty są dopieszczone pod każdym względem i nie bez powodu klasyfikujemy je na najwyżej półce, nie tylko cenowej ;)

Czas na zabawę

Chyba jak każdy biegacz uwielbiam nowe buty. Potrafią zmotywować do wyjścia na trening. W tym wypadku niestety tak się nie stało. Powodem była kontuzja, z którą się zmagałam przez trzy miesiące. Choć fizjoterapeuta dał mi zielone światło, miałam ogromne obawy co do tego przetestowania tego modelu. Głównie dlatego, że but ten oferuje zerowy spadek pomiędzy piętą a palcami. Co w teorii oznacza, że nie jest to model dla biegaczy lądujących na pięcie. No właśnie, w teorii … ale o tym za chwilę.

Małgorzata Bieniek

Od lat pracuję nad techniką biegową, staram się biegać ze śródstopia, ale Ci co biegają świadomie wiedzą, że nie jest to takie proste. Gdy stopa leży w bucie płasko angażujemy do pracy większą ilość mięśni i ścięgien. Świadoma tego, że moje ulubione buty mają drop między 8-12 mm wiedziałam, że przejście na zerówkę wiąże się z ryzykiem i bałam się nawrotu bólu podczas biegania.

Pierwsze treningi do łatwych nie należały. Potrzebowałam kilkudziesięciu kilometrów, aby nauczyć się biegać w tych naprawdę specyficznych butach. Mój błąd polegał na tym, że posiadając wiedzę teoretyczną, upierałam się i próbowałam biegać w nich ze śródstopia. Efekt był taki, że czułam się jakbym miała upaść i to dosłownie.

Pamiętam, że pewnego dnia usiadłam sfrustrowana na trawie przyjrzałam się tym butom i dostałam olśnienia. Skoro but ma łódeczkową podeszwę, to konstruktorom chyba zależało na tym, aby upadać na piętę, a później przetaczać stopę ku palcom. I jakież było moje zaskoczenie, gdy odkryłam, że to działa. Tak właśnie należy biegać w tym bucie, aby poczuć jego walory, but wymusza na nas, aby ruch ten stał się płynny i lżejszy.

W butach tych nie biega się szybciej tylko lżej...

Dla kogo więc są te buty? Dla biegaczy, którzy lubią komfort buty te oferują naprawdę sporą dawkę amortyzacji. Moje odczucia to poziom między Cumulusem, a Nimbusem. Najlepiej buty sprawdziły się na dłuższych wybieganiach powyżej 10 km, bo wtedy biegam wolniejszym tempem. Dlatego Ci, którzy szukają w nich przyśpieszenia mogą czuć się rozczarowani. Mi najwygodniej biega się w nich tempem w przedziale 5:20-6:00 min/km.

Warto również wspomnieć o podeszwie. Jest ona zupełnie gładka, stworzona na twarde nawierzchnie i ja się pod tym podpisuję. But doskonale sprawdzał się na asfalcie i kostkach brukowych. Mieszkam w centrum Śląska, choć kojarzy się on większości z czarnymi, brudnymi uliczkami zapewniam, że mamy tutaj gdzie biegać. Osobiście najczęściej udaję się do Parku Śląskiego, zielonych płuc naszego regionu. Po chodnikach biega mi się znakomicie, niestety kompletnie nie radzi sobie nawet na delikatnych ścieżkach czy duktach. Teraz już o tym wiem dlatego na treningi w różnorodnym terenie zabieram uniwersalne modele z bardziej agresywnym bieżnikiem.

ASICS METARIDE W 1012A130-400

Bardzo żałuję, że w tym roku wszystkie duże imprezy na które się zapisałam są po kolei odwoływane. Polubiłam tą kosmiczną i moim zdaniem urodziwą podeszwę. Jestem pewna, że model ten by mnie nie zawiódł na dystansie połówki, a nawet maratonu.

Dla kogo?

Polecam Asics MetaRide wszystkim, którzy cenią i lubią dobry sprzęt biegowy. To perełka dla biegaczy długodystansowych, którzy delektują się bieganiem i czerpią radość z każdego kilometra po swojemu, niekoniecznie w najszybszym tempie. Czy warto wydać na nie tysiaka? Jeśli ktoś poszukuje butów najwygodniejszych w tej galaktyce, to jak najbardziej tak!

Małgorzata Bieniek
Sklep Biegacza

Ocena: 4.4